 |
Forum Obserwatora III
Tu powinien być tekst o profilu forum. Ale go nie bedzie. Profil jest zbyt duzy :)
|
|
Jednooki |
| Autor |
Wiadomość |
Watcher
Hammer of Thor

Dołączył: 11 Lip 2005 Posty: 16847 Skąd: Chodzież
|
Wysłany: 2006-10-28, 10:23 Jednooki
Baretki:  |
|
|
Czwartek, 25 XI 840 roku EL
Corvudunum, pó?nocna Semnonia, stolica IV prefektury.
Wrócili. O Rufusa nikt na szcz??cie si? nie pyta?. M?odzian pojawi? si? w?a?ciwie znik?d, nikt nie wiedzia? tak naprawd? kim by?. Tym lepiej, orzekli zgodnie trzej przyjaciele.
W?a?ciwie ju? czterej. Pod koniec pa?dziernika do ich izby w "Starym Madrusie" do??czy? stary znajomy Flee, Lorren. Niebieskooki elf by? bez grosza, trójka eksploratorów Warowni przygarn??a go, "na jaki? czas" jak burkn?? cicho Tauron niezbyt zadowolony z nag?ej elfiej przewagi w dru?ynie. Lorren nie dos?ysza?.
Corvudunum przygotowywa?o si? do nadej?cia zimy, spó?niaj?cej si? w tym roku. Dziesi?ciotysi?czna stolica prefektury wygl?da?a niczym zderzenie dwóch ?wiatów. Z jednej strony by?o Municipium, dzielnica od podstaw zbudowana przez Vandejczyków, pe?na marmurowych willi i ?wi?ty? oflankowanych wspania?ymi kolumnadami. To tu by? pa?ac prefekta z pyszni?cym si? przed nim pi?ciometrowym pos?giem Aulusa Antrokusa (imperatora który ostatecznie wybi? Semnonom my?li o wolno?ci), to tu znajdowa?y si? koszary vandejskiej kohorty. Forum Augustianum przyozdobiony pos?gami 50 najwa?niejszych bogów Imperium by? handlowym centrum miasta. Ale obok dumnego Municipium znajdowa?o si? Stare Miasto, z zapuszczonymi insulami i glinianymi chatami krytymi drewnem. Umieraj?ca pozosta?o?? po semno?skiej przesz?o?ci. Ale wieczorami.... Wieczorami role si? odwraca?y. Municipium zasypia?o, a Stare Miasto budzi?o si? do ?ycia, t?tni?c ?yciem w szynkach, burdelach i gospodach.
"U Starego Madrusa" znajdowa?o si? na pograniczu tych ?wiatów. Gospoda by?a w?asno?ci? spó?ki Madrusa Starego, ?ysego Semno?czyka ci?gle niemal ?miej?cego si? nawet z najmniej ?miesznych anegdot oraz Gnejusza Woluzjusza, dawnego weterana legionowego który teraz zajmowa? si? jubilerstwem w sklepiku znajduj?cym si? po drugiej stronie ulicy. Ich gospoda by?a sporym, trzypi?trowym budynkiem z kilkunastoma pokojami go?cinnymi i karczm? na parterze. Jeden z nich zajmowa?a dru?yna, troch? po znajomo?ci, bo Woluzjusz zna? ojca Carnisa jeszcze z legionowych czasów. Pokój udost?pniony by? wi?c zupe?nie darmowo, od czasu do czasu jedynie przyjaciele odp?acali si? swym mecenasom wypraszaniem z karczmy pijanych klientów.
3 listopada Corvudunum zahucza?o od plotek. Kasa X Kohorty zosta?a oczyszczona przez jakiego? bezczelnego bandyt?. Ochrzczono go Jednookim, mia? opask? na lewym oku. Prefekt Marek Sekstyliusz wpad? w furi?. Ulice zaroi?y si? od legionowych patroli, powieszono 12 wi??niów, "jako ostrze?enie". Nie poskutkowa?o.
15 listopada czterech ?wiadków widzia?o, jak Jednooki jak niby nigdy nic wychodzi ze sklepu miejscowego handlarza suknem. Kupca znaleziono martwego i dokumentnie obrabowanego. Tydzie? pó?niej podobna historia zdarzy?a si? u jeszcze jednego sprzedawcy sukna. Miejscowa Rada Dekurionów wyznaczy?a 100 aureusów nagrody za g?ow? Jednookiego. Corvudunum zamar?o w oczekiwaniu na nast?pny atak tajemniczego przest?pcy.
Na razie jeszcze nic nie wpisujcie, to jedynie prolog.
Godzina by?a pó?na, bardzo pó?na. Ulice roz?wietla? ksi??yc którego pe?nia przypad?a par? dni wcze?niej.
Niespokojne czasy sprawi?y, ?e Madrus poprosi? dru?yn? o eskort? dla jego wracaj?cego do domu brata. Teraz wracali, zzi?bni?ci i niezadowoleni. Osio?ki zwiesi?y sm?tnie g?owy.
Jechali w?a?nie ulic? Garncarsk?, poprzeczn? w stosunku do Zielnej na której sta?a ich gospoda, gdy Lorren przerwa? wreszcie cisz?.
- Spójrzcie, tam na dachu!
Na dachu jednej z insul (kamienic) znajduj?cej si? ju? na Zielnej siedzia?a jaka? humanoidalna sylwetka. Siedzia?a i patrzy?a w dó? ulicy.
- Dziwne - mrukn?? Carnis.
Nagle w skrzy?owanie Zielnej z Garncarsk? wbieg? jaki? elf. Gdy zobaczy? dru?yn? zacz?? wymachiwa? r?kami i krzycze?
- Napad, napad u jubilera!
- Woluzjusz! - krzykn?? Carnis, zeskoczy? z osio?ka, wyci?gn?? ?uk i ruszy? biegiem w stron? Zielnej. Reszta zrobi?a podobnie.
Gdy wybiegli zza rogu na Zieln?, sklep Woluzjusza by? otwarty. W drzwiach sta? pot??ny m??czyzna z toporem w d?oni. Na lewym oku mia? opask?. Obróci? si? do nich, u?miechn?? si? i zacz?? ucieka?.
OK, przygoda rozpocz?ta : ) Deklarujcie (przypominam, macie na to 2 dni).
Proponuj? go dogoni? i zako?czy? jego ?ycie, zaraz ten jego szyderczy u?miech zdejm? mu z twarzy ...
Domy?lam si? najgorszego - jednak musz? mie? pewno?? - mo?e Jednooki spapra? robot? (nie wierz? w to za bardzo ale nie chce mie? potem wyrzutów sumienia ?e nie spróbowa?em) i Woluzjusza da si? jeszcze odratowa?. Krzycz? do dru?yny : "Go?cie go! Ja musz? zobaczy? co z Woluzjuszem." .Wpadam do sklepu - je?li Woluzjusz jeszcze ?yje próbuje udzieli? mu pomocy (oczywi?cie o ile jest ranny) przy okazji wydzieraj?c si? o medyka. Je?li (co bardziej prawdopodobne) jest martwy - do??czam do po?cigu. Wówczas niech ten dra? liczy swoje ostatnie sekundy ?ycia - zap?aci mi za t? ?mier? !
Gonimy Gonimy ?ajdaka !!!! Je?li jest mo?liwo?? pos?a? bym mu strza?e z mojego pi?knego r?cznie zdobionego ?uku, ale w kr?tych uliczkach pewnie nie da rady uzyskac czystej pozycji do strza?u !!!!!!!! ZA NIM!!!!
Oczywi?cie gonimy go! Ucieczka kr?tymi uliczkami nie sprzyja oddawaniu strza?ów z ?uku Je?li istnieje taka mo?liwo?? to mo?naby go zaj?? z dwóch stron - dwójka idzie za nim, a pozostali dwaj zachodz? go z innej strony z zaskoczenia! Dzi?ki temu mo?naby zagna? go w korzystnym dla nas kierunku. Na przyk?ad w jaki? ?lepy zau?ek.
- Mamy go! - wrzasn?? Carnis widz?c, ?e Jednooki skr?ca w Czarny Zau?ek.
- Bierzmy go ?ywcem - krzykn?? Flee. - Je?li nam na to pozwoli.
Nie pozwoli?.
Czarny Zau?ek by? d?ugim na 5 metrów prostok?tem z trzech stron otoczonym wysokimi insulami. ?adnych okien. ?adnych drzwi. ?adnej drogi ucieczki.
- Na Araha... - sapn?? zaskoczony Tauron.
Jednookiego nie by?o.
I co dalej? ; )
Niemo?liwe, choroba zaka?na pewnie sta? si? niewidzialny, albo si? teleportowa?. Proponuj? zablokowa? ca?? szeroko?? uliczki i przej?? si? do ko?ca (mo?e to jest g?upie , ale my?l?, ?e warto spróbowa?), je?eli nie zda to egzaminu, opszukuje dok?adnie ca?? uliczk?, w poszukiwaniu studze?ki lub czegokolwiek co wydaje mi si? podejrzane
Insula - to nazwa domów czynszowych budowanych w staro?ytnym Rzymie. By?y to domy kilkupi?trowe (5 - 7), otoczone z czterech stron ulicami. Prosto z ulicy schody prowadzi?y na wy?sze kondygnacje.Dziwne te insule ani drzwi ani okien, nie mówi?c ju? o schodach
Sprawdzam czy mamy tu do czynienia z magi?. Zapewne rzuci? na siebie niewidzialno?? wi?c znajdziemy go je?li wszyscy w jednym szeregu ruszymy powoli do przodu! Normalnie 4 ludzi mia?oby problem z szeroko?ci? 5 metrów, ale z krasnoludem w dru?ynie na luzie Tak wi?c brniemy przed siebie, czekaj?c na jakie? podejrzane zjawisko. Gdy Jednooki nas zaatakuje straci niewidzialno?? wi?c miejmy si? na baczno?ci!
Wystarczy go tylko dotkn??, wtenczas czar pry?nie . BTW: Flee, wiem, ?e zazdro?cisz mi tak pi?knej budowy ....
Dobra - popieram - a gdy nasze dzia?ania nie odnios? ?adnego skutku - dodatkowo proponuje obstuka? ?ciany wokó? - mo?e jaki? zamaskowany otwór w nich (jaka? iluzoryczna ?ciana ?). Przede wszystkim lustruje jednak dachy - mo?e kto? mu rzuci? lin? (ten gostek z dachu na Zielnej ?) - cho? musia?by si? naprawd? szybko wspina?.
Hmmmmm....wietrze podst?p Faktycznie mo?e warto obszukac i wymaca? ?ciany w poszukiwaniu tajemnego przej?cia, drzwi......MUSIMY GO DOPA?C !!! Co proponujecie??
Gdy wielorasowy szpaler doszed? do ?ciany ko?cz?cej Zau?ek, Tauron zakl??.
- ?adnego przej?cia - pokr?ci? g?ow? sceptycznie Flee po przebadaniu ?cian.
- Spójrzcie tam! - krzykn?? nagle Carnis wskazuj?c na dach budynku z drugiej strony ulicy Zielnej. W ?wietle ksi??yca wyra?nie wida? by?o obserwuj?c? ich zamaskowan? posta? w d?ugiej pelerynie. Gdy spostrzeg?a ich zainteresowanie, znik?a za murem.
Wbrew vandejskiemu obyczajowi, kamienice z tej strony ulicy tworzy?y zwarty mur, wi?c nie sposób by?o szybko otoczy? budynku. Na dach prowadzi?a przymocowana do ?ciany metalowa drabina. Dru?yna po chwili wbieg?a na gór?.
- Uciek? dra? - szepn?? sfrustrowany Lorren rozgl?daj?c si? na boki. Dachy w tej cz??ci Starego Miasta tworzy?y prawdziwy labirynt nadbudówek w którym nie sposób si? by?o szybko zorientowa?, szczególnie w nocy.
- Uciek?, ale co? chyba zgubi? - odpowiedzia? Flee podnosz?c z ziemi jaki? okr?g?y, metalowy przedmiot. - Przypomina monet?.
- To nie jest moneta - Carnis u?miechn?? si? paskudnie. - To szton z "Jaskinii Szcz??cia" Madrobata, miejsca gier hazardowych.
Na dole odezwa? si? charakterystyczny gwizdek vandejskiego dziesi?tnika.
Proponuj? przej?? si? do sklepu Woluzjusza i przes?ucha? elfa, jak i przeszuka? sklep, mo?e po prostu czego? szukaj?. Po tych operacjach proponuj? uda? si? do "Jaskinii Szcz??cia" Madrobata.
Taak....faktycznie mo?na by i?? jeszcze obada? dok?adniej sklep...mo?e dowiedzieliby?my si? czy co? konkretnego skradziono czy te? nie. ALe czym pr?dzej nale?y tak?e uda? si? do owej "Jaskini Szcz??cia" !! Co? mówi mi, ?e tam napewno czego? si? dowiemy !! [/i] |
_________________
 
Minas Kolmar | Dobywając Thanira | Słowa, słowa, słowa
Forget the promise of progress and understanding, for in the grim darkness of the far future there is only war. There is no peace amongst the stars, only an eternity of carnage and slaughter, and the laughter of thirsting gods. |
|
|
|
 |
Watcher
Hammer of Thor

Dołączył: 11 Lip 2005 Posty: 16847 Skąd: Chodzież
|
Wysłany: 2006-10-28, 13:57
Baretki:  |
|
|
Najpierw wracamy do sklepu. Przeszukuj? cia?o Woluzjusza - mo?e znajdziemy jak?? wskazówk? (czego szuka? Jednooki? mo?e mia? jakie? powi?zania i porachunki z zabójc??). Nast?pnie pomagam przeszuka? z innymi ten sklep. Wszystko dzia?o si? bardzo szybko i nie powinni?my zasta? tam stra?y miejskiej. Ale miejmy si? na baczno?ci, jak wiadomo przest?pcy cz?sto wracaj? na miejsce zbrodni! Mo?liwe, ?e to my go sp?oszyli?my i nadal mu na czym? zale?y ze sklepu. Pami?tajmy równie? ?eby oddali? si? od sklepu zanim przyb?dzie stra? miejska!! Je?li zobaczyli by nas przy martwym sklepikarzu, byli by?my z pewno??i? g?ownymi podejrzanymi! Proponuj? ustawi? kogo? na stra?y przed sklepem. Niech obserwuje czy nikt nie nadchodzi... jak stra? si? pojawi - on nas zawiadomi i znikniemy szybko. Po dok?adnym przeszukaniu sklepu udajemy si? do "Jaskini Szcz??cia" w poszukiwaniu informacji. Najpierw nale?a?oby wypyta? szefa, ewentualnych kelnerów (je?li takowi tam s?) czy znaj? lub widzieli ostatnio Jednookiego. A owy znaleziony szton zachowuj? - mo?e si? nam jeszcze przyda?.
Zdaje si? ?e nie b?dziemy pierwsi w sklepie - ten dziesi?tnik z swoimi podw?adnymi nas wyprzedzi. Zaczynam mie? pierwsze podejrzenia co do jednookiego. Oki ale najpierw chyba zejdziemy na dó? - zak?adam ?e uda nam si? przekona? tych Vandejczyków na dole ?e to nie nasza robota. Mam par? pyta? do dziesi?tnika - je?li nie mo?e mi on na nie odpowiedzie? to niech mi wska?e osob? do tego zdoln?. Po pierwszw czy wszyscy kupcy zamordowani byli mo?e z pochodzenia Vandejczykami (nie wiem czy "miejscowy kupiec" = Semno?czyk )? Czy ostatnio zauwa?ono jak?? dzia?alno?? hmm "narodowowyzwole?cz?" - co? w stylu pojawienia si? wi?kszej ilo?ci hase? w stylu "Precz z Vandejczykami" itp. Je?li przynajmniej odpowied? na pierwsze pytanie by?aby pozytywna - to czy móg?by mi wskaza? kogo? kto jest jakim? wyra?nym przywódc? (niekoniecznie sprawuj?cym jak?? faktyczn? w?adz?) b?d? autorytetem ludno?ci pochodzenia semno?skiego (w?a?ciwie powinienem to wiedzie? sam je?li troch? ju? w tym mie?cie przebywam). Je?li moje domys?y s? zupe?nie pozbawione podstaw - tzn. teoria o napa?ci na tylko Vandejczyków jest b??dna to po przeszukaniu przez dró?yn? sklepu Woluzjusza (o ile wogóle Vandejczycy na nie pozwol?) ruszam z nimi do "Jaskini Szcz??cia". Je?li jest jaka? szansa na to ?e teoria jest prawdziwa - to te? ruszam do "Jaskini" ale osobno - niech oni pytaj? - Vandejczyk nie powinien wtedy si? rzuca? w oczy - wtedy staram si? usi???/ustawi? gdzie? z boku obserwuj?c tylko nie rzucaj?c si? w oczy reakcj? pytanych. (heh prawdopodobnie mam zbyt wybuja?? wyobra?ni? ale co mi tam).
Kilku go?ci gospody zgromadzi?o si? wokó? sklepu Woluzjusza rozmawiaj?c ze sob? nerwowo. Przed wej?ciem do ?rodka powstrzymywali ich legioni?ci, blask pochodni odbija? si? na ich zwie?czonych czerwonymi grzebieniami he?mach.
- Gdzie?! - krzykn?? do zbli?aj?cej si? dru?yny ?niadoskóry rekrut z Ghelanu i zas?oni? si? du??, prostok?tn? tarcz? ze z?otymi b?yskawicami.
- Niech wejd?, to moi ochroniarze - us?yszeli bezbarwny g?os Madrusa. Ghela?czyk ust?pi?.
Wn?trze sklepu o?wietlone by?o przez dwa kaganki. Poszarza?y na twarzy Madrus sta? wraz z dziesi?tnikiem nad nieruchomym cia?em Woluzjusza. Vandejski dziesi?tnik obrzuci? ich badawczym spojrzeniem.
- To w?a?nie ci wychowankowie Gnejusza, dziesi?tniku - powiedzia? lekko ?ami?cym si? g?osem ?ysy ober?ysta. - Pos?a?em ich z Tregorem, niech Rogaty zje m? dusz?! Czuj? si? tak, jakbym by? wspó?winny...
Vandejczyk westchn??, zdj?? he?m i po?o?y? go na zakrwawionej ladzie.
- 2 ?wiadków widzia?o, jak gonili?cie Jednookiego. Jak rozumiem, bezskutecznie?
Tauron splun??.
- Woluzjusz broni? si?. Chyba us?ysza? ha?as na dole i zszed? z gladiusem w d?oni.. Jednooki chyba oberwa?, bo gladiusie jubilera jest krew. Niestety, Jednooki znów mia? szcz??cie - d?gn?? Woluzjusza mieczem mi?dzy ?ebra.
Carnis podszed do dziesi?tnika.
- Mam kilka pyta?...
Najwyra?niej vandejsko?? Carnisa i por?czenie Madrusa wzbudzi?o zaufanie legionisty, odpowiada? szybko i rzeczowo. Nie, nie wszyscy kupcy byli Vandejczykami, w?a?ciwie to Woluzjusz by? pierwszy, nie licz?c obrabowania pieni?dzy kohorty (tak, miejscowy kupiec to Semno?czyk). Dzia?alno?? wroga Imperium? Pojawi?a si?, ale w ?ladowych ilo?ciach. Semnonia jest do?? spokojn? prowincj? i Corvudunum jest tego przyk?adem. Tym niemniej, miesi?c temu kto? obla? czarn? farb? pos?g Kwirynusa, boga opieku?czego Vandei. Autorytetów semno?skich jest kilka, chyba najwi?ksze w Corvudunum to lokalny najwy?szy kap?an Rogatego o imieniu Donat oraz bogaty posiadacz ziemski Tellat. Wiecie to bez pytania dziesi?tnika. Ale to chyba nic wa?nego. Nie, nie mog? przeszuka? sklepu, rano zjawi si? tu pretor (s?dzia) i b?dzie chcia? zrobi? to pierwszy.
"Jaskinia Szcz??cia" by?a jednym z trzech Domów Hazardu w Starym Mie?cie. Hazard w takiej skali by? wynalazkiem semno?skim, Jaskinia by?a tego dowodem - mimo tego, ?e by?o grubo po pó?nocy, sala nadal by?a pe?na. Grano g?ównie w karty, ale nie tylko - obstawiano walki kogutów, psów, wy?cigi szczurów, od czasu do czasu pojawia?y si? pojedynki bokserskie. Wszystkim tym w?ada? Madrobat, p?owow?osy Semno?czyk z paskudn? blizn? na czole. Powiadali zreszt?, ?e charakter mia? jeszcze paskudniejszy.
Opryskliwy ochroniarz przy drzwiach wzi?? od nich po 5 asów wej?ciowego. To ?ledztwo zaczyna by? kosztowne pomy?la? Carnis siadaj?c samotnie przy stoliku i zamawiaj?c piwo za denara. Rozejrza? si? dyskretnie, Jednookiego nie by?o ale w?a?ciwie nie mia? na to wielkiej nadziei.
- Jednooki?
Madrobat zmierzy? dwóch elfów i krasnoluda wzrokiem. D?ugo.
- Jednooki?
Madrobat zacz?? si? ?mia?.
- Nie, nie widzia?em go. Szkoda, musia?bym mu podzi?kowa?. Faceci w tym mie?cie a? dr?? by podzieli? si? z innymi plotkami, a gdzie indziej mogliby to zrobi? je?li nie u poczciwego Madrobata?
Jakie? inne pytania do Madrobata? Albo inne deklaracje?
Heh no to raczej teoria "antyvandejska" upad?a . Nie wiem jak reszta - ale ja ci?gle pozostaj?c w cieniu i popijaj?c z bardzo wolna trunek b?d? przek?saj?c co? od czasu do czasu przypatruje si? jakie gry hazardowe s? tu uprawiane z wykorzystaniem sztonów - je?li trzeba posiedz? tak par? godzin przygl?daj?c si? graj?cym (ewentualnie je?li kto? zacz?l si? dziwi? ?e tylko siedz? mog? troch? pogra? - ale trac?c nie wi?cej ni? jakie? 2 aureasy (bo w?tpi? ?ebym co? wygra? ). Nie wiem jak reszta - ale je?li rozpoznam w którym? z graczy Jednookiego (nie sugeruje si? opask? mo?e jej wcale tu nie nosi?) to proponuj? nie rusza? go tu w karczmie tylko spróbowa? zdyba? go poza ni?. Je?li ca?a "akcja karczemna" nie wypali proponuj? i?? wreszcie zebra? troch? informacji u ?róde? - popyta? ?wiadków poprzednich napadów czy nie zauwa?yli czego? szczególnego, spróbowa? znale?? co? co mog?oby ??czy? te wszystkie napady (je?li w ogóle co? takiego istnieje poza tym ?e napadano zazwyczaj osoby w miare zamo?ne). Mo?e s?dzia co? ustali? przeszukuj?c sklep Woluzjusza.(I jeszcze jedno pytanie do MG - nie wiem czy dobrze zrozumia?em - gdy us?yszeli?my alarm w trakcie napadu na Woluzjusza na dachu na Zielnej widzieli?my jak?? sylwetk? a chwil? pó?niej Jednookiego w drzwiach sklepu - czyli raczej to nie jest ta sama osoba?).
ci??ka sprawa, próbuj? poszuka? jakiego? podchmielonego semno?czyka, stawiam mu mocne piwo i próbuj? go wypyta?, czy dziej? si? tu co? ciekawego, czy mo?e s?ysza? co? o oblaniu czarn? farb? pos?gu i czy nie ma dosy? ju? tego Vandejskiego terroru, jaki panuje tu ...
Wypytuj? dalej i uwa?nie si? rozgl?dam, poszukuj?c Jednookiego. Staram si? zobaczy? twarze zakapturzonych postaci. Mo?na by równie? przeszuka? inne pomieszczenia w tym budynku. Najlepiej niepostrze?enie, ale je?li b?dzie tego wymaga?? sytuacja - za zgod? Madrobata. Je?li niczego tu nie znajdziemy, to przy??czam si? do idei Carnisa by popyta? ?wiadków poprzednich zbrodni. Mo?a widzieli inne podejrzane osoby w pobli?u. Mo?e Jednooki nie dzia?a sam? T?umaczy?o by to, jego ?atw? ucieczk? podczas naszego po?cigu. Co do teorii "vandejskiej" - wygl?da na to, ?e prze?laduje zamo?nych (a nie samych Vandejczyków).
Postanawiam zamówi? kufel piwa i obada? co dzieje si? wokó? najbardziej obleganej gry najbardziej op?acalnej i dyskretnie nas?uchuje i przygl?dam si? wszystkim, potem jesli nic ciekawego nie odkrywam siadam przy jednym ze stolików gdzie przysiad? Carnis i dopijam piwo....(nie uwa?acie ?e co? tu niegra? co? mi podpowiada ?e pomijamy co? gdzie? boyz).
Przyci?nijmy Madrobata !! Napewno co? wie !! Co? podszeptuje mi ?e nie mówi prawdy albo co? ukrywa...
Do Zarana: nie, ten go?? na dachu NA PEWNO nie by? Jednookim.
Arganiks mia? z?y dzie?. Bardzo z?y. W tartaku klienci oszaleli, szef goni? Arganiksa i innych przez 10 godzin, takiego nawa?u pracy ju? dawno nie by?o. W domu ma??onka zrobi?a mu zup? jarzynow? której nienawidzi?, po czym obrazi?a si? ?miertelnie za jego uwagi. Teraz jeszcze Jaskinia wyczerpa?a kompletnie jego fundusze.
Dopija? w?a?nie kufel swego piwa zastanawiaj?c si? sm?tnie nad sposobami bezbolesnego samobójstwa, gdy dosiad? si? do niego rudow?osy krasnolud. Z dwoma piwami.
- Masz bracie, to dla ciebie - rzek? jowialnie, podsuwaj?c mu jedno z nich.
?wiat zrobi? si? odrobin? lepszy.
Krasnolud by? strasznie w?cibski. Co go obchodzi jaki? tam Kwirynus? On sk?ada ofiary tylko Rogatemu, nie ?eby mia? co? przeciw innym bogom. Tak, s?ysza? o napadach, kto by o nich nie wiedzia?? Ten Jednooki to jaki? szaleniec, we wszystkich sklepach ceny oszala?y bo kupcy zatrudniaj? dodatkowych ochroniarzy.
- ...............vandejskiego terroru? - powtórzy? nagle oszo?omiony. Prze?kn?? ?lin?.
- Jakiego terroru, chyba si? z rozumem po?egna?e? karle! - wrzasn??. - Jeste? jakim? prowokatorem prefektury czy jak?! Odwal si? ode mnie!
- Dobrze ci radz? elfie, szukaj Jednookiego gdzie indziej - z ust Madrobata p?yn??a sama s?odycz. Flee u?miechn?? si?.
- Nie jeste? zbyt skory do wspó?pracy.
- Do wspó?pracy? Przecie? jestem uosobion? wspó?prac? - Madrobat znów chrapliwie si? roze?mia?. - Kocham wspó?prac?, szczególnie je?li co? mi przynosi. Ale widzisz, nawet je?li Jednooki by tu przychodzi? - a tego nie robi - i tak bym go nie wyda?.
Flee westchn??. Ukradkiem obserwowa? sal?, co nie pomaga?o w rozmowie, tym bardziej, ?e jaki? pijany w sztok Semno?czyk wrzeszcza? w?a?nie na czerwieniej?cego wolno Taurona.
- Sympatyzujesz z tym rzezimieszkiem?
- Nie, cny elfie. To po prostu ta.. jak jej tam, etologia zawodowa - odpowiedzia?a Wspó?praca Uosobiona.
- Etologia, powiadasz - mrukn?? Flee, czuj?c jednocze?nie szturchanie Lorrena.
- Spójrz, kto stoi w drzwiach - wyszepta? mu elf. Flee spojrza?.
Do Jaskinii wchodzi? w?a?nie elf, ten sam który krzycza? o napadzie na ulicy Zielnej.
(Zak?adam - mo?e nies?usznie, ?e wchodz?cego elfa zauwa?yli?my ju? wszyscy). Nie bardzo wiem co o tym my?le? - mo?e to czysty przypadek ?e odwiedza akurat ten przybytek a mo?e nie... .Ten szton na dachu niekoniecznie musia? nale?e? do Jednookiego. By?aby to troch? grubymi ni?mi szyta znowu teoria - je?li szton zgubi? elf - znaczy to tyle ?e przed napadem móg? spotka? si? na dachu z Jednookim i "czatuj?cym" na dachu na Zielnej - nast?pnie celowo wszcz?? alarm wiedz?c ?e Jednooki i tak ucieknie . Tylko w jakim celu - ?eby Jednooki zosta? zauwa?ony ? Mia?oby to tylko sens gdyby zale?a?o mu na rozg?osie. Ale to g?upie - po co wystawia? si? na widok ryzykuj?c rozpoznanie w przysz?o?ci przez kogo? ?(Móg?bym znowu tworzy? ró?ne teorie t?umacz?ce to ale nie widz? w tym sensu na razie). Na razie odk?adaj?c na bok te dziwne domys?y podchodz? do mych elfich towarzyszy i sugeruj? im by wypytali delikatnie swego wspó?plemie?ca (czy jak tam elfy mówi? na siebie) o to co ten widzia? - jak zosta? ?wiadkiem napadu. Gdy ju? ewentualnie z nim sko?cz? , proponuj? tak dla pewno?ci gdy opu?ci Jaskini? ?ledzi? go ostro?nie (chyba ?e wcze?niej co? ciekawszego wydarzy si? w ?rodku).
Próbuj? ratowa? Taurona t?umacz?c go przed Semno?czykiem ?e znowu si? upi? i pewnie znowu g?upoty o nas Vandejczykach wygaduje - po prostu podpad?em mu ostatnio i teraz na wszystkich Vandejczyków psioczy, przy okazji stawiam Semno?czykowi nast?pne piwo w ramach przeprosin.(I jeszcze jedno panowie - dopiero skojarzy?em - Wolezjusz dosta? "Mieczem mi?dzy ?ebra" - jak nam powiedzia? dziesi?tnik - Jednooki mia? topór - nim raczej trudno "d?ga? mi?dzy ?ebra" za?o?ywszy wi?c ?e nie nadzia? si? Wolezjusz sam na swój gladius mo?na stwierdzi? ?e to nie Jednooki go zabi? - mo?e ten elf w?a?nie ? A je?li tak i to z nim w?a?nie stoczy? walk? Wolezjusz nale?y przyj?e? si? czy nie ma jakiej? opatrzonej rany - miecz Woluzjusza pono? posmakowa? czyjej? krwi).Przemy?leniem tym oczywi?cie dziel? si? z towarzyszami w karczmie.
Wreszcie jaka? moja wcze?niejsza teoria si? sprawdza "Mo?e Jednooki nie dzia?a sam?" - z dziwn? ?atwo?ci? ucieka po swoich zbrodniach... Dobrze pami?tam, ?e u Zaran-ia naszego po?cigu owy elf by? Watcher-em ca?ego zaj?cia. Poszukuj?c tego Tau-atajstwa morduj?cego tutejsz? spo?eczno?? robimy si? troch? niecierpliwi. Tutejsza spo?eczno?? nie jest skora do wspó?pracy, tote? najlepiej przycisn?? tego elfa do muru. "Delikatnie" wyci?gnijmy go na zewn?trz i wypytajmy. Mo?e po przy?o?eniu mu miecza do gard?a co? sobie przypomni? Ponadto przeszukujemy go w poszukiwaniu jakich? rzeczy wyniesionych (ukradzionych) od Woluzjusza, sprawdzamy czy nosi gladiusa i sztony z Jaskinii Szcz??cia. Wed?ug mnie albo elf jest w zmowie z Jednookim, albo sam jest zabójc?. Móg?by zabi? i okra?? Woluzjusza, po czym zrzuci? win? na i tak ju? poszukiwanego Jednookiego. Tak czy siak nie mo?emy pozwoli? ?eby nam uciek?!
nie ma w?tpliwo?ci, ?e trzeba go dok?adnie przes?ucha?, proponuj? star? wypróbowan? metod? krasnoludzk?, wpierw bi?, pó?niej pyta?, trza go na zewn?trz wynie?? i wpieprzy? mu...
Panowie !! Tylko spokojnie !! I dyskretnie !! Nie chcemy tu burdy zaczyna? chyba no nie?? Jest nas kilku a nie wiadomo jakimi si?ami ochrony i prewencji dysponuje Madrobat! Proponuje ?eby 2 zasz?o tajemniczego elfa, chwycimy skubanego nó? mu si? przystawi dyskretnie do cia?a, ?eby poczu? go i wiedzia?, ?e nie ?artujemy! We?miemy go na spytki!! Tauron!! Bierz Go!! Ide za Tob?
Elf zakl??. Bardzo, bardzo szpetnie. Po czym odwróci? si? i zacz?? ucieka?. Dru?yna wypad?a za nim w mrok corvudunumskiej nocy. Podejrzany w?a?nie odje?d?a? na ros?ym, karym ogierze.
- Powstrzymajcie go! - krzykn?? w?ciek?y krasnolud.
Pomkn??y strza?y.
Ko? zar?a? przera?liwie i stan?? d?ba. Je?dziec spad?, przekuln?? si? i ze spor? gracj? poderwa? si? na nogi. W r?ce zal?ni? mu miecz. Stan?? tu? przy murze insuli i u?miechn?? si? krzywo.
- Kto? tu znudzi? si? ?yciem?
Jak rozumiem, celujecie w konia, to cel na tyle du?y i bliski, ?e mo?ecie trafia? na tyle selektywnie.
Flee nie trafi? (54).
Carnis trafi? (34). Zada? 20 obra?e?, dok?adnie po?ow? ko?skiej ?ywotno?ci. Ko? straszliwie wierzgn??, elfowi nie wyszed? test Zr?czno?ci (54), spada.
Lorren strzela ostatni, nie trafi? (82).
Uwaga: je?li chcecie go atakowa?, to go?? staj?c przy budynku troch? ograniczy? wam pole - jednocze?nie zaatakowa? mog? max 3 osoby. |
_________________
 
Minas Kolmar | Dobywając Thanira | Słowa, słowa, słowa
Forget the promise of progress and understanding, for in the grim darkness of the far future there is only war. There is no peace amongst the stars, only an eternity of carnage and slaughter, and the laughter of thirsting gods. |
|
|
|
 |
Watcher
Hammer of Thor

Dołączył: 11 Lip 2005 Posty: 16847 Skąd: Chodzież
|
Wysłany: 2006-10-28, 20:32
Baretki:  |
|
|
Ty wie?niacki elfie, twoja g?owa jest moja RUSZAM !!! ARRRGGGG, NA MARDARA ...
TAURON !! Ostro?nie!! Klne sam do Siebie Co za g?upiec...!! I je?li mam tak? mo?liwo?c posy?am kolejne strza?y w kierunku Podejrzanego! Trza skuba?ca unieszkodliwi?, ale nie zabija?...jeszcze nie.
"Spokojnie panowie potrzebujemy go raczej ?ywego. A tobie panie elfie radz? dobrze - rzu? bro? je?li chcesz jeszcze po?y? troch?.Nie w?tpi? w to ?e potrafisz si? pos?ugiwa? mieczem ,ale jest nas ciut a du?o dla ciebie.".(Nie podoba mi si? to troch? - na razie nie mamy na niego ?adnych dowodów i je?li nic przy nim szybko nie znajdziemy - albo sam nam co? nie wy?piewa mo?emy mie? przer?bane u stra?y miejskiej , któr? kto? zaraz mo?e wezwa?). Je?li preswazja nie odnosi skutku staj? te? do walki. ( Od razu deklaruj? ?e je?li w którym? momencie tej walki lub w ogóle przygody ?ycie spadnie mi poni?ej po?owy - automatycznie u?ywam geniusza zdrowienia) . Je?li w którym? momencie walki stan przeciwnika mo?na b?dzie okre?li? jako ci??ko ranny - ponownie proponuje mu poddanie si? - mo?e wówczas b?dzie bardziej sk?onny do tego.
Najpierw próbuj? przekona? elfa do poddania si?. Niech rzuci bro? i nam wszystko wy?piewa. Postraszmy go ale nie zabijajmy! Je?li si? podda to go przeszukamy i sprawdzimy czy jest ranny. Je?li nadal b?dzie stawia? opór w??czam si? do walki. Bijemy go a? straci si?y/przytomno?? - staramy si? go nie zabi?.Jak to jest z u?yciem mojego Wzmocnienia? Natychmiastowo u?ywam, czy trac? tur?? Przed ka?d? walk? staram si? u?y? mojego zakl?cia. Je?li mia?bym czyst? pozycj? to strzelam z ?uku, jak nie to u?ywam miecza "Set as default" - tak na przysz?o?? Je?li prze?yje to przes?uchujemy go o powi?zania z Jednookim, Woluzjuszem, Madrobatem, co robi? na Zielnej itp. Je?li ju? trzech go bije i dla mnie nie ma miejsca to dobijam konia Zyskam cenne punkty za killa hehe just kidding.
- A tobie panie elfie radz? dobrze - rzu? bro? je?li chcesz jeszcze po?y? troch?.Nie w?tpi? w to ?e potrafisz si? pos?ugiwa? mieczem ,ale jest nas ciut a du?o dla ciebie.
- Do?? wodolejstwa - odpar? elf. W oczach l?ni?y mu skry.
Mia?em tu delikatny problem. W sumie to mogli?cie do niego strzela? z ?uków, by?a na to jedna tura... I nawet Simon co? o tym pisa?. Ale z drugiej strony, mówili?cie te? o ewentualnej walce a? do chwili obezw?adnienia. St?d uzna?em, ?e jednak ruszacie do ataku (tym bardziej, ?e po si?gni?ciu po ?uki on ruszy?by na was i sam nie wiem, czy nie zd??y?by z atakiem przed wami, jest do?? blisko), a? do chwili gdy mu ?ywotno?? spadnie do radykalnego poziomu - wtedy zaproponujecie mu jeszcze raz kapitulacj?. Mam nadziej?, ?e dobrze was zrozumia?em. Zadeklarujcie jeszcze, jaka trójka na niego ruszy. Do Simona - rzucenie czaru zabierze ci ca?? rund?.
Zg?aszam si? do trójki walcz?cych! Ale napierw u?ywam 'Wzmocnienia' - trzeba przetestowa? nowy zakup Po rzuceniu zakl?cia rzucam si? w wir walki! Niech elfi zdrajca po?a?uje, ?e nie chcia? z nami rozmawia?!
Chc? walczy? - ale je?li pozosta?ej dwójce bardzo na walce zale?y to mog? sta? z ty?u i ewentualnie wymieni? kogo? z trójki gdy ten odniesie du?e rany.(Cho? wola?bym jednak walczy? ).
nienawidz? widoku, ?ywego elfa, ale niech b?dzie ...., atakuje na Mardara
No Hmmmm...przecie? ja strzelac chcia?em z ?uku zanim jeszcze go kto? zaatakowa?
Ubezpieczam ty?y !!!!
Je??i moge strzela? do Elfa zbira torobie to a je??i nie to wypatruje stra?ników i innych zagro?e? hehe
Carnis, Flee i Tauron podbiegli do elfa z obna?on? broni?, Lorren ostro?nie pod??a? za nimi. M?ody elf wstrz?sany by? dreszczami emocji i strachu. W powietrzu wisia?a ?mier?, on jeszcze nie zna? jej smaku.
Zamigota?a bro?. Elf zaharcza? i pad?, tryskaj?c krwi? ze swego lewego boku. Lorren zwymiotowa?.
Z nieba spada? zacz?? ?nieg.
Elf ma Zr?czno?? 40, atakuje wi?c pierwszy. Ma te? zdolno?? Fechmistrz, zaatakuje wi?c ponownie (na po?owie Zr).
Runda I
Flee nie bierze jeszcze udzia?u w walce. Rzuca czar Wzmocnienie, nieudanie (77). Zosta?o mu 83 PM. Jak rozumiem, na razie 2 raz nie spróbuje.
Carnis i Tauron maj? +10 za walk? w przewadze. Elf ma +10 walcz?c z krasnoludem.
Atak elfa w Taurona niecelny (82). Atak Carnisa celny (09). Zadaje 16 +1 obra?e?, elf wyparowuje 11, zosta?o mu 14 ?ycia. Atak elfa w Carnisa niecelny (56). Atak Taurona celny (23). Tauron zada? 33 +5 obra?e?, elf wyparowa? 15, umiera. Szybka walka : ) Co dalej?
Obszukuje cia?o elfa, czy posiada mo?e t? bro?, któr? wykonano ten nikczemny czyn. Nast?pnie proponuj? ukry? cia?o. Mam pewien plan. Niech Lorren ubierze si? w jego ciuchy za?o?y kaptur i niech wejdzie do karczmy i zobaczymy co z tego wyniknie
Robi? to co ju? pisa?em wcze?niej. Przeszukuj? cia?o elfa w poszukiwaniu gladiusa, mo?liwych przedmiotów zabranych Woluzjuszowi i sprawdzam czy ma jakie? "niedawne" rany (po ewentualnym starciu z Woluzjuszem). Potem id? do Madrobata i mówi? mu, ?e elf wygada? nam co nieco i w swojej historyjce kilkakrotnie wymieni? imi? Madrobata. Mówi?, ?e elf widzia? tu Jednookiego niejednokrotnie. Zobaczymy jak zareaguje Madrobat i co zrobi. ?adam od niego jakich? wyja?nie?.
Ja szukam przy nim jakich? wskazówek co do tego gdzie mogliby si? znajdowa? jego kompani. Próbuj? te? uspokoi? rannego konia - je?li ma jakie? sakwy - to jego te? przeszuka?. Je?li znajdziemy jakie? dowody ?wiadcz?ce o udziale elfa w napadzie - mo?na si? zg?osi? do jakiej? stra?y z cia?em, je?li nie faktycznie lepiej je gdzie? schowa? - lub przynajmniej u?o?y? w taki sposób ?eby kto? wzi?? je za zalanego w trupa a nie za trupa. Je?li Lorren godzi si? na pomys? Taurona i wracamy do "kasyna" - wtedy konia odstawiam wcze?niej do jakiej? stajni przy nim.
Dobra id? na to. Ubieram si? w jego ciuchy i wchodz? do karczmy, tylko mnie ubezpieczajcie !!
- Spójrzcie na to - szepn?? flee. P?kata sakiewka nabrzmia?a by?a srebrem i z?otem.
Odci?gn?li cia?o elfa do zau?ka. Flee z niepokojem zauwa?y?, ?e jego opory przed rabowaniem trupów zmala?y od czasów Warowni Kruków.
- ?wie?a rana - odszepn?? Carnis spogl?daj?c na szram? na barku zabitego.
- Zaleczona magicznie - odpowiedzia? Flee. Nie podoba?o mu si? to. Zabity nie wygl?da? na maga.
- Bransoleta. Tylko ona - powiedzia? Carnis kr?c?c g?ow?. - Zdaje si?, ?e widzia?em j? u Woluzjusza, ale to nie wszystko... Skradziono wi?cej.
- Niewiele tego, liczy?em na wi?cej - szepn?? Flee kr?c?c g?ow?.
- No to realizujemy nast?pny plan - warkn?? Tauron.
Wej?cie zakapturzonej kopii zabitego elfa nie spowodowa?o poruszenia w "Jaskinii". Lekko zniesmaczony tym Lorren usiad? i zamówi? sobie piwo. Pozosta?a trójka podesz?a do Madrobata.
- Kim by? ten elf - spyta? Flee od razu. Madrobat zmarszczy? brwi.
- Ten, którego gonili?cie? Nie mam poj?cia. I mo?e nie tym tonem, ostrouchy.
- Imperium nienawidzi z?odziei swoich pieni?dzy. Nie znosi tego. Tak si? sk?ada, ?e ów elf bra? udzia? w tym napadzie n?dzny karczmarzyno - wycedzi? cicho Tauron. - Przydusili?my go nieco. Nie sypn?? na razie swoich wspó?pracowników poza Jednookim, za to doskonale sobie przypomnia?, ?e spotyka? si? tu z nim kilkukrotnie. Ju? po napadzie na kas? kohorty.
- K?amstwa - Madrobat zblad?.
- Wiesz co grozi za igranie z wojskowymi w?adzami Vandei - g?os Carnisa graniczy? z szeptem.
Madrobat spojrza? na niego lekko og?upia?y.
- Krzy?.
Lorren spojrza? sm?tnie na swój kufel. W "Jaskinii" nie mieli wina. Co za barbarzy?stwo smaku. Elf westchn??.
- ...od jakiego? czasu grali za du?e sumy.
- Grali? - zainteresowa? si? Carnis.
- On i jego brat. Bardzo do siebie podobni. Nie wiem kim s? - Madrobat poci? si? straszliwie, l?ni? w ?wietle kaganków. - Zaraz... Pami?tam, ?e kiedy? jeden z nich mówi? do drugiego o k?opotach finansowych ojca... A drugi odpowiedzia?, ?e ich staruszek dosta? prezent, który te problemy zlikwiduje... To by?o przedwczoraj. Zdaje si?, ?e ten ojciec ma jaki? sklep... Nic wi?cej nie wiem, naprawd?. Sam chcia?bym teraz dosta? w swoje ?apy tych oszczerców, bo...
Krzyk Lorrena przeci?? jego wypowied? niczym nó?.
Lorren odstawi? kufel z niech?ci?. Towarzysze wci?? rozmawiali z Madrobatem. Westchn?? ponownie.
- Witaj, spó?ni?em si? - czyja? r?ka chwyci?a go za rami?. Lorren odwróci? si? zaskoczony. Stoj?cy nad nim elf by? zaskoczony jeszcze bardziej.
- TO ON!! - krzykn?? Lorren zanim nieznajomy nie poci?gn?? go za r?k? powoduj?c upadek. Ochroniarz próbuj?cy stan?? na drodze uciekiniera pad?, odrzucony pora?aj?cym blaskiem. Elf wybieg? zatrzaskuj?c za sob? drzwi.
Zabity mia? 25 aureusów, 78 denarów i 41 asów, miecz, kolczug?, z?ot? bransolet?. Ko? uciek?. |
_________________
 
Minas Kolmar | Dobywając Thanira | Słowa, słowa, słowa
Forget the promise of progress and understanding, for in the grim darkness of the far future there is only war. There is no peace amongst the stars, only an eternity of carnage and slaughter, and the laughter of thirsting gods. |
|
|
|
 |
Watcher
Hammer of Thor

Dołączył: 11 Lip 2005 Posty: 16847 Skąd: Chodzież
|
Wysłany: 2006-10-28, 22:14
Baretki:  |
|
|
Za nim panowie! Wszysto powoli zaczyna si? wyja?nia?. A wi?c bracia (mo?e bli?niacy) - jeden od miecza, drugi magi? ubezpiecza. Ciekawy jestem tylko czy ten mag jest uzdolnionym iluzjonist? - ca?kiem mo?liwe ?e Jednooki którego gonili?my w ogóle nie istnia? - mo?e by? iluzj? stworzon? i kontrolowan? z dachu przez naszego maga. To by wyja?nia?o jak Jednooki móg? nam tak szybko znikn?? w tym zau?ku. Dobra do?? dygresji - go?my go czym pr?dzej. (Je?li mimo naszych stara? zdo?a nam uciec - musimy szybko ustali? kim jest ich ojciec - nie powinno to chyba sprawia? du?ego k?opotu - mamy ju? sporo danych - elf , który ostatnio znajduj?c si? w k?opotach finansowych niespodziewanie si? wzbogaci? , ojciec prawdopodobnie bli?niaków z których jeden jest uzdolniony magicznie - chyba wystarczy popyta? troch? innych kupców. Je?li znajdziemy ojca - mo?e i syn si? znajdzie. Byle szybko - bo ja bym na jego miejscu nawiewa? z miasta.)
Fastowo! Lecimy za nim! Przeskakuj? przez le??cego ochroniarza! Nie wiem czy tak ?atwo b?dzie znale?? braci je?li nie s? jednak bli?niakami. Musimy w tym pok?ada? nadziej?. Je?li nasz po?cig zako?czy si? fiaskiem (oby nie), to mo?emy popyta? co nieco. Mogliby?my wymieni? si? informacjami z dziesi?tnikiem (czy jak ten prowadz?cy ?ledztwo si? nazywa ). My troszk? ju? wiemy, mo?e on ma inne cenne informacje? Pohandlujmy informacjami.
Proponuj?, ?eby?my w trójk? go gonili. Flee sta? z boku(je?eli to mo?liwe i strzelaj do niego, my?l?, ?e zd??ysz strzeli? ze dwa razy nim zamkni?my ci lini? strza?u, o ile si? wogóle da, napewno go to spowolnii). Nast?pnie trzeba poinformowa? dziesi?tnika(tego co prowadzi ?ledztwo) o wszystkim, trzeba rozsze?a? horyzonty i wej?? w uk?ady z tutejsz? w??dz?, niech to miasto stanie si? nasz? ostoj? . Kolejno trzeba dotrze? do ojca tych elfów i ca?a sprawa b?dzie rozwi?zana. Zgodz? si? z tez? Carnisa ...
Nie spekulujcie tyle ch?opaki bo was g?owy rozbol?!!!! Aczkolwiek pomys? z uzdolnionymi bra?mi bli?niakami i ich ojcem wydaje si? do?c prawdopodobny!! Tymczasem go?my drania i zatrzymajmy za wszelk? cen? !! To mo?e by? ostatnia szansa !! Potem pozostanie ju? tylko ?azi? i pyta?! Na Wielk? Matk?!! Za nim!! Strzelam je?li si? da !!
W?ród bywalców Jaskinii zapanowa? chaos. B?yskawica elfa wywo?a?a panik?, d?wi?k przewracanych sto?ów miesza? si? z trzaskiem p?kaj?cej woliery dla bojowych kogutów. Uwolnienie si? oszala?ych ze strachu ptaków dope?ni?o obrazu pandemonium. Madrobat kln?c wniebog?osy z pa?k? w d?oni ruszy? zaprowadza? porz?dek.
Flee przeskoczy? j?cz?cego bramkarza i uderzy? barkiem w drzwi. Bez rezultatu. Zawy? z w?ciek?o?ci.
- Ten gnojek sklei? drzwi czarami!
- Okna! - krzykn?? krasnolud.
Zanim sforsowali okna, mag znikn??.
- Pi?knie - rzuci? Carnis, po czym zacz?? krztusi? si? kogucim piórkiem.
Bez?adna bieganina nie przynios?a ?adnych efektów. Elf uciek?. Tauron nie przestawa? kl??.
- Musimy szybko ustali? kim jest ich ojciec - powiedzia? w przerwie mi?dzy ci??kimi oddechami Carnis. - Je?li znajdziemy ojca - mo?e i syn si? znajdzie. Byle szybko - bo ja bym na jego miejscu nawiewa? z miasta.
- Co? jasno zrobi?o si? za nami, to chyba za wcze?nie na ?wit - odpowiedzia? Lorren szcz?kaj?c z?bami. Robi?o si? coraz zimniej, po krótkiej przerwie ?nieg zacz?? pada? bardzo obficie.
- To po?ar - wycedzi? Tauron - u Madrobata nie?le si? bawi?.
- Przyci?gacie niebezpiecze?stwo, moi drodzy - zabrzmia? osch?y, zdyszany g?os dziesi?tnika ze sklepu Woluzjusza. Jego dziesi?tka nadbieg?a z przeciwleg?ego ko?ca ulicy. - Gdziekolwiek co? si? dzi? dzieje, tam spotykam was. Gdyby nie Madrus, móg?bym podj?? jakie? dziwne podejrzenia.
Flee ?achn?? si?.
- ?cigamy zabójców Woluzjusza legionisto. Mamy do pogadania na ten temat.
- Ju? nie mamy, elfie - Vandejczyk u?miechn?? si? szeroko. - Sprawa zako?czona.
- Jak to?
- Tu? po waszym odej?ciu jaki? elf znalaz? w rynsztoku cia?o. Jednooki nie ?yje, wasz Woluzjusz dziabn?? go chyba za mocno.
Zza ich pleców dobieg? ogromny huk. Dziesi?tnik westchn??.
- Na nas ju? czas. Dalej ch?opcy, musimy uspokoi? sytuacj? zanim pojawi? si? tam vigilowie ( rodzaj stra?y po?arnej i miejskiej w jednym ).
- Kupców z k?opotami jest wielu, przecie? ka?dy kupiec ma k?opoty niejako "z urz?du" - mrukn?? zamy?lony Madrus. Ci?gle wygl?da? na za?amanego.
- Ale to elf, to nam chyba zaw??a kr?g poszukiwa? - powiedzia? Lorren.
- Znam czterech elfickich kupców w tym mie?cie. Readan Nolle handluje broni? tu? przy Bramie Ice?skiej. Villo Adan handluje suknem na Kociej. Arnee Sallan jest piekarzem na Forum Augustianum. Nok Fallon ma sklep z alkoholem na Zielonej. Co? wam to mówi?
Stawiam na Villo Adana - dwójka napadni?tych te? by?o handla?ami suknem - wygl?da na to ?e synkowie próbowali u?atwi? interesy ojcu pozbawiaj?c go konkurencji. Pozosta?ych kupców jako? ci??ko mi powi?za? z t? spraw?. W porz?dku Madrus wska? nam jak doj?? na Koci? (chyba ?e macie jakie? inne pomys?y panowie).
Zgadzam si? Zaranie! Dobrze my?lisz! Idziemy na Koci?! Je??i "strza?" nie oka?e si? trafny odwiedzimy nast?pnych! Mo?e by?my wymy?lili jak?s gadk?, ?eby kupców sprytnie podchwytliwie jako? zmusi? do gadania!!?? Villo Adan powiadasz? Chod?my wi?c go odwiedzi? !! Nie moge si? doczeka?, a? dorwiemy Ojczulka i jego synka magika!! Najad?em si? strachu u Madrobata kiedy ten rzuci? mnie na ziemi? i zacz?? u?ywa? swojej magii!! Idziemy!!??
Dobrze niech b?dzie id?my na koci?, je?eli si? nie powiedzie pójd?my na zieln? napi? si? . Mam plan jak to za?atwi?. Proponuj? wys?a? jednego do sklepu i niech si? podpyta sprzedawcy(ojcu) jak mu si? ?ycie uk?ada, czy ma rodzin?, synów itd. i jak mu interes idzie i czy mu si? dobrze wiedzie itd.. Nast?pnie ekipa niech stoi na zewn?trz w razie czego wkrocz? wszyscy do akcji
Ps. Co do kasy od elfa, którego zmasakrowa?em, to rzecz jasna si? dzielimy, kolczug? proponuj? zostawi? na zapas w razie, gdyby komu? si? zniszczy?a, reszt? opychamy. Jeszcze mam jedn? pro?b?, bo wykonaniu zadania chcia?bym aby wszyscy zrzucili mi si? na runk?, dzi?ki temu wzmocni? wasz? i moj? bro? na zawsze
Nie pozostaje mi nic innego jak do??czy? do pomys?u towarzyszy. Sprawdzamy po kolei (zaczynaj?c od Kociej) te "kiepskie rodzinki". W?a?ciciela (ojca) dok?adnie wypytujemy o synów. Najlepiej podam si? za przyjaciela z m?odzie?czych lat jednego z nich - wtedy ojciec z wi?kszym luzem mi o nich opowie.
Co do pomys?u kupna runy przez Taurona - zgadzamy si?! Carnis i ja wyra?amy zgod?. M?ody Lorren nie ma tu zbyt wiele do powiedzenia - nie radz? mu si? wy?amywa? od decyzji "starszyzny" ;P
Z ulic wr?cz wymiot?o patrole. ?una powi?ksza?a si?, kto? krzycza? o jakich? zamieszkach.
Na wszystko pada? ?nieg, pokrywaj?c ?wiat bia?? otulin?.
- Ale zi?b - skar?y? si? cicho Flee.
- Kocia przed nami - szepn?? Carnis.
Kocia by?a d?ug? ulic?. Kilkana?cie niskich insul pogr??onych by?o we ?nie, ?nieg l?ni? w upiornym ksi??ycowym ?wietle. Nad ulic? wisia?o zapomniane pranie. Ale to nie ono przyku?o uwag? dru?yny.
- Czeka?em na was. Jeste?cie inteligentni, ale przewidywalni.
M?ody Adan sta? na drugim ko?cu ulicy, otoczony ?un? mocy. Flee wstrzyma? oddech.
- Vale nie ?yje, odkry?em jego cia?o podczas ucieczki. Wiem, ?e to wy go zabili?cie.
Lorren chwyci? za ?uk.
- Mój ojciec równie? nie ?yje. Za?ama? si? gdy powiedzia?em prawd?. Podci?? sobie ?y?y.
Tauron patrzy? z chorobliw? fascynacj? na ziemi? wokó? elfa. Otacza? go pó?metrowy kr?g stopionego ?niegu. Oczy maga l?ni?y jak pochodnie.
- Ja te? za chwil? zgin?. Podobnie jak Vale, jak ojciec, jak ten g?upi Jednooki którego przy?apali?my na kradzie?y legionowych pieni?dzy i którego iluzja sta?a si? tak realna dla tego miasta.
Carnis si?gn?? po strza?? modl?c si? bezg?o?nie.
- Wszystko jest iluzj?. Kradzie?e Jednookiego, nasze sukcesy, moje ?ycie. Przekonajmy si?, czy wasze równie?.
Adan zacisn?? pi??ci.
M?ody Adan stoi w odleg?o?ci 3 rund biegiem od was. Co robicie?
Na Araha, wszystko si? teraz wyja?ni?o, naprzód bracia trzeba zako?czy? jego ?ywot. Propunuj?, aby?my we trzech dobiegli do Adana, (w mi?dzyczasie niech flee rzuci czar, a Lorren niech strzela z ?uku, jak wejdziemy w lini? strza?u, to mam nadziej?, ?e do??czy
Na pewno w zwarciu nasze szanse na pokonanie maga by?yby wi?ksze - jednak zanim by?my do niego dobiegli mia?by sporo czasu na rzucenie paru czarów. Poza tym ten topniej?cy ?nieg wokó? niego nie podoba mi si? za bardzo - proponuj? zaj?? nim si? na odleg?o?? (ewentualnie Tauron niech dobiega , my strzelamy jak d?ugo nie b?dzie na linni strza?u potem je?li b?dzie ryzyko trafienia krasnoluda sami dobiegamy).A poza tym jestem niejako zmuszony do takiego post?powania przez narratora :" Carnis si?gn?? po strza?? modl?c si? bezg?o?nie. ". Oczywi?cie je?li nasze strza?y nagle zacz??yby si? bo ja wiem odbija? od maga ,skr?ca? czy co? w tym rodzaju (inaczej mówi?c je?li mag zapewni? sobie jak?? ochron? przed pociskami) dobiegam i przechodz? do walki wr?cz.Ponownie to deklaruj? i mo?esz to przyj?? jako sta?e za?o?enie we wszystkich przygodach - ?e je?li w jakim? momencie ?ycie mi spadnie poni?ej po?owy to u?ywam geniusza zdrowienia.
Jak zwykle mam niewielkie szanse na to aby moje zakl?cie zadzia?a?o - al próbuj? raz! Potem równie? jak Carnis strzelam przez tyle rund, przez ile to b?dzie mo?liwe oraz efektywne (czyli je?li mag nie ma jakich? barrier itp.). Potem oczywi?cie dobiegam do niego i nawalam mieczem.
Posy?am kolejne strza?y do elfa-maga !! Tauron niech szar?uje....potem do??czymy!! Hurrraaaaaaaaa !!!!
PS: to ile tej kasy do podzia?u z martwego ju? braciszka??
Lorren p?ynnie po?o?y? strza?? na ci?ciwie. Niemal dok?adnie w momencie strza?u, od strony Adana nadesz?a eksplozja p?omieni. Potworny ból niemal pozbawi? go ?wiadomo?ci.. Instynktownie pu?ci? ci?ciw? która polecia?a gdzie? w niebo. Chwiej?c si? na nogach o?lepiony zosta? na chwil? elektrycznym blaskiem uderzaj?cym w Carnisa. Mgnienie oka pó?niej podobna b?yskawica trafi?a Taurona, wywo?uj?c ?miech elfiego maga.
Ulica zamieni?a si? w energetyczno-ogniste inferno. Sklep z suknem niedaleko Adana zaj?? si? ogniem. ?nieg topnia? z sykiem. Tauron bieg? z rykiem, broda z brody lecia? mu dym. Strza?y ledwo trzymaj?cego si? na nogach Lorrena omija?y Adana, nie tylko strza?y Lorrena zreszt?. Do czasu. Jedna ze strza? Lorrena trafi?a wreszcie maga, który zatoczy? si? i przesta? miota? zakl?ciami ofensywnymi.
Wykrzycza? jeszcze jedno zakl?cie i w d?oni z g?o?nym trzaskiem pojawi? mu si? ?wiec?cy purpurowo miecz. Mgnienie oka pó?niej run?? na niego Tauron.
Uwaga: Adan ma dwie zdolno?ci, których jeszcze nie ma w li?cie do kupienia za PU (pojawi? si? po przygodzie). Pierwsza z nich to Mistrz Zakl?? umo?liwiaj?ca mu rzucanie 2 czarów na rund?. O drugiej pó?niej.
I runda.
Tauron rusza do biegu, Flee rzuca czar, Lorren i Carnis strzelaj?.
Adan ma Zr?czno?? 40, wi?c zawsze b?dzie pierwszy (przynajmniej z pierwszym zakl?ciem).
Adan rzuca Ognist? Kul? (33). P?omienie ogarniaj? Taurona i Lorrena. Tauron zosta? poparzony za 5 punktów (zosta?o mu 28 ?ycia), Lorren za 19 (zosta? mu tylko 1 punkt ?ycia!). Flee z powodzeniem rzuca Wzmocnienie (05), WW, S, Zr, C, Sp wzrastaj? mu o 1, ma jeszcze 71 PM. Poza tym, nast?puje przyrost naturalny jego Mocy o 1! Carnis fatalnie pud?uje (95), jego ?uk jest Naruszony. Lorren pud?uje (77). Adan rzuca czar po raz kolejny, tym razem Piorun. Z sukcesem (10). Piorun uderza w Carnisa, zadaje mu 20 obra?e? (max wyszed?...). Zosta?o mu 5 ?ycia, wi?c zgodnie z deklaracj? wykorzystuje Geniusza Zdrowienia.
II runda.
Tauron biegnie, ma jeszcze 2 rundy biegu przed sob?. Adan z sukcesem rzuca w niego Piorunem (55). Wychodzi 18 obra?e?, krasnoludowi zosta?o 10 ?ycia. Flee strzela, pud?uje (66). Carnis strzela, pud?uje (38 ). Lorren strzela, pud?uje (84). Adanowi pierwszy raz nie uda?o si? rzucenie czaru (71).
III runda.
Tauron wci?? biegnie, ostatni? rund?. Adan nieudanie rzuca czar (91). Flee pud?uje (75). Carnis pud?uje (78 ). Lorren trafia (18 ). Zada? 23 obra?enia, Adan ma na sobie Kamienn? Skór? automatycznie paruj?c? 10 oraz zbroj? skórzan?, która wyparowa?a mu 7. Oberwa? zatem za 6, zosta?o mu 14 ?ycia. Adanowi wychodzi czar (11), tym razem Magiczna Bro?, któr? jest miecz.
OK. W nast?pnej turze krasnolud dopada elfa. Wasze deklaracje nadal wa?ne? Chcecie co? zmieni?, zadeklarowa??
|
_________________
 
Minas Kolmar | Dobywając Thanira | Słowa, słowa, słowa
Forget the promise of progress and understanding, for in the grim darkness of the far future there is only war. There is no peace amongst the stars, only an eternity of carnage and slaughter, and the laughter of thirsting gods. |
|
|
|
 |
Watcher
Hammer of Thor

Dołączył: 11 Lip 2005 Posty: 16847 Skąd: Chodzież
|
Wysłany: 2006-10-28, 22:54
Baretki:  |
|
|
Je?li jednak mamy mo?liwo?? strzelania z ?uku to posy?am strza?y w maga. Je?li nie mo?emy ju? strzela? to dobiegam do niego (cho? to nie ma wi?kszego sensu - krasnolud zrobi z elfiej du.. dumy jesie? ?redniowiecza) i nawalam go mieczem. Po walce musimy przedstawi? wyniki naszego ?ledztwa dziesi?tnikowi - mo?e jeszcze jaka? nagroda nam si? nale?y co?
Edit: poprawi?em wy?ej bo by?y niejasno?ci
Ja oczywi?cie napieram na niego. W sobie mam tylko jedn? my?l ZABI? ...
Wyci?gam miecz i ruszam na maga. "Twoje dni s? policzone ?mieciu" - krzycz?.
Ja te? zbli?am si?, ale ostro?nie i najwolniej i przygotowuj? si? do zadania ciosu !! "Gi? !! O ma?o co mnie nie zabi?e? !!" !! Napieram te? !!
Purpurowy miecz maga uderzy? niczym atakuj?ca kobra. Tauron poczu? potworny ból na d?oni, ból który go jakby otrze?wi?.
Berdysz zatoczy? krótki ?uk. Spad? na bark maga.
Purpurowy miecz upad? i znikn??.
Odr?bana r?ka upad?a tu? przy nim.
Potem upad? jej w?a?ciciel.
Sklep p?on??.
Adanowi wylosowa? si? miecz araksyjski, ma podwojone statystyki (20-40). Adan ma bonus +10 do WW za s?ab? Zr?czno?? krasnoluda.
Flee i Carnis dobiegn? do starcia za 3 rundy, Lorren za 4.
IV runda
Oczywi?cie pierwszy uderza elf. Trafia (35). Zadaje 24 +4 obra?e?, Tauron wyparowuje 11... Umiera, traci PP, resetuje mu si? ?ycie. Odpowied? krasnoluda te? celna (23), losuje 42 +5 obra?e?!!!! Elf paruje 21 obra?e?, nic mu to nie pomaga.... ginie!
Tauron znajdzie przy nim 11 aureusów i 4 asy i skórzan? zbroj?.
Tu? po walce Lorren traci przytomno??, na szcz??cie pierwszy test jest pozytywny i ?ycie podnosi mu si? do 2.
To ju? chyba koniec. Zak?adam ?e Adan nie k?ama? o ?mierci ojca - wi?c my?l? ?e nie ma si? co nara?a? próbuj?c co? ze ?rodka wydosta?. Chyba ?e jest szansa na ugaszenie przez nas po?aru (zale?y od tego jak su?y jest). Przyst?puj? do opatrzenia rannych. Potem pozostaje chyba tylko zdanie relacji legionistom.
Je?li jeste?my w stanie ugasi? po?ar to si? za to zabieramy. Je?li nie to si? chocia? przygl?dam czy wida? w ?rodku jakie? cia?o. Mo?e ojciec wraz z pieni?dzmi uda? si? gdzie? poza miasto? Bo raczej uwierzy? na s?owo Adanowi nie chc?. Je?li nic tu nie zdzia?amy (jak mówi?em wcze?niej) idziemy do dziesi?tnika zda? raport z naszego ?ledztwa. Liczymy na poka?n? nagrod? ;P
KU.WA. Pierd.lony, sku..ia?y, pe..lski elf, jak ja nienawidz? tej zawszonej rasy, mo?e z paroma wyj?tkami, prócz Lorrena, bo mu nadal ?le patrzy z oczu i nadal mu nie ufam, niech tylko podskoczy synek to go wykastruje. Po?ar trzeba ugasi? i jeszcze doko?czy? ?ledztwo(pytanie do MG, jak rozumiem mog? za?o?y? skór?, a na to kolczug?)
Ufffff....co si? sta?o...? Ja umar?em...?? Nie!! ?yj? !! Zyj?!! O?aaaaa...Znowu prawie zgin??em z r?ki pobratymca....Co za czasy!!Wielka Matka w grobowcu si? przewraca pewnie!!
Po?ar pewnie jest nie do opanowania, jak chcecie to ryzykujcie i ga?cie to i w?a?cie tam heeh ja sobie popatrze! CIekawe co z Tym ojcem.....mo?e Adan dla zmy?ki ?ciemnia? ?e ojciec te? zgin??, ?eby da? mu czas do Ucieczki!! Chyba si? o tym ju? nie przekonamy!Proponuje zda? sprawozdanie temu Dziesi?tnikowi....mo?e kasa wpadnie jaka?...
Gdzie ja tu znajde dobre wino??Mam dosy? tych lurów zwanych piwem!Trzeba si? napi? towarzysze!
Tauronie....nierozumiem twojej niecheci do Mnie...czym na ni? sobie zas?u?y?em?? Co do kastrowania to ze swoj? zr?czno?ci? i nieprawdopodobnie d?ugimi ko?czynami w?tpie by? móg? cokolwiek innego wykastrowa? poza Sob?
Sklep Adanów niestety sp?on?? doszcz?tnie. Nast?pnego dnia odkryto tam zw?glone zw?oki.
Wasz ulubiony dziesi?tnik (zwie si? Sennus) a jednocze?nie znajomy Madrusa szybko wyleczy? was z nadziei na nagrod?. Prefekt przyj?? oficjaln? wersj?, ?e za wszystkimi napadami sta? Jednooki, jego zw?oki zosta?y ukrzy?owane. Imperium nie mog?o przecie? przyzna?, ?e tak d?ugo da?o si? wodzi? za nos.
Nieprzyjemne sceny mia?y miejsce w Jaskinii. Podczas paniki kto? wywo?a? po?ar, zgin??o kilku ludzi, wybuch?y lokalne zamieszki, w?ciek?y trybun wojskowy dowodz?cy miejscow? kohort? nakaza? st?umi? je brutaln? si??.. Zgin??o kolejnych kilkunastu ludzi, w tym Madrobat.
KONIEC |
_________________
 
Minas Kolmar | Dobywając Thanira | Słowa, słowa, słowa
Forget the promise of progress and understanding, for in the grim darkness of the far future there is only war. There is no peace amongst the stars, only an eternity of carnage and slaughter, and the laughter of thirsting gods. |
|
|
|
 |
|
|
phpBB by
przemo
|