To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Forum Obserwatora III
Tu powinien być tekst o profilu forum. Ale go nie bedzie. Profil jest zbyt duzy :)

GLADIUS - Czarowny Lud

zaran - 2007-04-13, 16:17

Jako? nie chce mi si? wierzy? w te opowie?ci. S? zbyt fantastyczne... . Nie t?umacz im tego Ingmarze , ale uwa?am ,?e wi?kszo?? zosta?a zrodzona ze strachu przed nieznanymi im istotami. Ruszajmy ju? do tej wioski i czekajmy na rozwój wydarze?. Na razie widzieli?my tylko jakiego? pajaca jad?cego na kocie , je?li pojawi si? jakie? realne niebezpiecze?stwo , wtedy b?dziemy si? zastanawia? co dalej.
Watcher - 2007-04-13, 17:26

Redo? by? niedu?? osad? kilkudziesi?ciu ziemno-drewnianych chat ze s?omianymi strzechami. Obok wznosi?o si? niewielkie wzgórze z drewnianym grodem nad którym unosi?a si? pojedyncza smuga czarnego dymu. W?glarze zacz?li co? nerwowo krzycze?.
- Co si? dzieje - spyta? zdezorientowany Ingmar.
- Co? jest nie tak - odpar? zdenerwowany Strzygo?. - Nad gródkiem sygna? Wiecu.

Zapał - 2007-04-14, 18:08

[gard]-Wiec?Entów:) A wi?c, pewnie ju? wiedz? o Borostworach.
I jak si? domy?lam teraz b?d? dyskutowa? co z nimi zrobi??
Prowad? Strzygoniu, ch?tnie dowiemy si?, co si? na wiecu postanowi. [/gard]

zaran - 2007-04-15, 10:06

Co prawda wola?bym najpierw odwiedzi? jak?? gospode i skorzysta? z tej oferowanej nam go?cinno??i ni? s?ucha? wywodów miejscowych , których j?zyka i tak nie rozumiem. No có? , chyba nie mamy wyj?cia jednak - chod?my na ten wiec.
Watcher - 2007-04-15, 11:21

Ruszyli nie ku grodowi, lecz w stron? przeciwleg?ej strony lasu. Strzygo? nie chcia? wiele wyja?nia?, Ingmar zrozumia? jedynie i? wiece odbywaj? si? pod jakim? d?bem.
Ten wszak?e si? ju? chyba sko?czy?. Gdy min?li zas?aniaj?ce im widok domostwa (próbowa?y ich atakowa? psy, ale szybko podkuli?y ogony wyczuwaj?c Ingmara), zobaczyli kilkudziesi?ciu ludzi zmierzaj?cych spod lasu z powrotem do wioski.
Poniewa? w?glarze byli w stanie, który uniemo?liwia? wy?owienie znaków szczególnych, dopiero teraz Carnis zauwa?y?, jak wygl?da typowy Ant. Z niewiadomych dla niego wzgl?dów nie golili ca?ej twarzy, lecz zostawiali pod nosami wielkie, sumiaste w?sy które nie wiedzie? czemu, ?mieszy?y Vandejczyka niezmiernie. Wi?kszo?? nosi?a szare, p?ócienne tuniki i spodnie przepasane grubym sznurem. Kobiety nosi?y warkocze wzgl?dnie przykrywa?y w?osy wielobarwnymi chustami. Barbarzy?cy, podsumowa? ich sobie w my?lach.
Strzygo? i pozostali w?glarze oderwali si? od nich i podbiegli do ros?ego m??czyzny z d?ugimi, jasnymi w?osami opadaj?cymi mu poskr?can? lawin? za plecy. Nieznajomy przygl?da? si? ciekawie Carnisowi i Ingmarowi, szybko jednak ca?? sw? uwag? po?wi?ci? rozmowie ze Strzygoniem. Przyjació? otoczy? wianuszek antyjskich m??czyzn pytaj?cych si? w ich szeleszcz?cym j?zyku zapewne o to, kim byli. Byli nieuzbrojeni, ale Carnis czu? si?? emanuj?c? od tych zwalistych m??czyzn. Ingmar pod?wiadomie pokazywa? zacz?? z?by. Wtedy jednak w kr?g wdusi? si? Strzygo? krzycz?c co? do zebranych gniewnie. T?um zacz?? si? rozst?powa?.
- Mo?cis?aw chce z wami gada? - rzuci? w gardzie do Ingmara. - Najpierw wszak?e zaprasza na wieczerz?.


Jakby co, mo?ecie tu co? kupi?.

zaran - 2007-04-17, 00:27

Mo?e barbarzy?cy , ale przynajmniej go?cinni. Z pe?nym ?o??dkiem mo?e nawet ich polubi?. Chod?my, nie pozwólmy gospodarzom czeka?, bo strawa nam wystygnie.
Zapał - 2007-04-17, 14:08

-Mo?cis?aw! Hehe, ale imi?!
Ale ?mieszne czy nie, czas na wieczerz?, skoro gospodarz zaprasza!
Carnis, prowad? mój czarnow?osy towarszyszu!
I sko?cz ju? z tym wychwalaniem swojej ojczyzny! To robi si? cholernie nudne!
A o dziewkach nie marz, bo sko?czysz przybity wid?ami do ?ó?ka!
Ja na pewnie nie b?de Cie ratowa?! ...Znowu.

zaran - 2007-04-18, 05:10

Ingmarze....masz szcz?scie , ?e nie zwyk?em bi? zwierz?t - wi?c tylko twoja likantropia ratuje ci? przed oberwaniem w g?b?. A kiedy? to ty mnie musia?e? ratowa? O_O ? Wida? ,?e w wilczych mózgach skleroza a mo?e i insze pomieszanie nast?puje szybciej ni? u ludzi. Ale jak ju? wspomnia?em , puszczam mimo uszu twoje uwagi...czegó? bowiem mo?na si? spodziewa? po kim? kto zamiast za dziewkami w osadzie taka jak ta woli szuka? jakiej? psiej suczki. Ale co do jednego masz racj? - podzielam twój wilczy apetyt - chod?my je??.
Zapał - 2007-04-18, 15:21

- Vandejczycy! Dumni, bezwzgl?dni, ca?y ?wiat ich, a reszta ?ajno!
Uwa?aj na mnie Vandejczyku, bo nigdy nie wrócisz do swojej ojczyzny!
Uwa?aj, na mnie! Na potwora, na odmie?ca, nieludzia,
na tekiego, którego mo?na upodli?, zar?n?? na ?mier? na rynku, ku uciesze pospólstwa!
Za nic, za samo istnienie.
Ud?awcie si? Vandejczycy t? wasz? pych?!
Argh!

Odchodz?. Gdziekolwiek, byle dalej od ludzi.

zaran - 2007-04-18, 17:06

Ingmarze ...to ty zacz??e?. Nie mia?em zamiaru obra?a? Ci? ani Twojej ojczyzny , póki ty nie przyczepi?e? si? do mnie. Proponuj? zawieszenie broni. Cieszmy si? go?cinno?ci? naszych gospodarzy.
Zapał - 2007-04-18, 18:17

Pff! Niech Ci b?dzie Vandejczyku. Jak to mówicie: "W kupie si?a", mnie si? to kojarzy tylko z jednym...
Zatem chod?my na wieczerz?.

Watcher - 2007-04-19, 18:59

Ja wam chyba nie jestem potrzebny do prowadzenia przygody :lol:


Mo?cis?aw przyj?? ich w grodzie, w sporej drewnianej izbie gdzie wraz z nimi wierzecza? mieli jego córki i dwie ?ony. Zjawi? si? tam te? Strzygo? (wiecie, po kumotersku, bo przecie? z Mo?cis?awem kumotrowie jeste?my).
Mo?cis?aw by? pot??nym m??czyzn? i zaiste mia? te? pot??ny apetyt. Na stole le?a?y kawa?ki dziczego mi?sa o wielko?ci, która osza?amia?a nienawyk?ego do czego? takiego Carnisa. Dodawano im do tego g?ste piwo.
Poprzez Strzygonia Mo?cis?aw wyja?ni? im sytuacj?. Rano pojawili si? Zamaskowani, pierwszy raz od dwudziestu ju? lat. Porwali dwóch czterolatków, bli?niaczych synów Mo?cis?awa.Dla rodu by? to cios, Mo?cis?aw nie mia? wi?cej m?skich potomków. W?ciek?y przywódca rodu gotów by? na co?, na co nikt dot?d si? nie powa?y?: na po?cig za Czarownym Ludem, który zd??y? oczywi?cie znikn?? w puszczy. Po?cig by? jednak niemo?liwy: Drewlanie rozpocz?li zbójeck? ch?s? i kne? Lestek pu?ci? wici.
- Mo?e wi?c wy pójdziecie na Dziwne Wzgórza - dopowiedzia? wreszcie zaaferowany Strzygo?. - To na pó?nocy, stamt?d nadchodz? borostwory. Tam uciek?y. Mog? z wami pój??.

Zapał - 2007-04-20, 12:12

Nie, no bez przesady. Czasem si? MG przydaje. :-P

-Przej?? si? na Dziwne Wzgórza... I co ty na to Carnis?
Ja bym si? przeszed?. W ko?cu niegdzie nam si? nie spieszy.
Czyli idziemy!

-Dobrze, Strzygoniu, pójdziemy w po?cig za tymi Czarownymi dziwakami.
Tylko co b?dziemy z tego mie??

zaran - 2007-04-22, 10:53

Tak drodzy gospodarze - dzi?kujemy wam bardzo za wasz? go?cinno?c , jednak zadanie jakie nam stawiacie to chyba ciut za du?a za ni? odp?ata. Je?li te borostwory s? tak niebezpieczne jak mówicie, to b?dziemy nara?a? nasze ?ywota podejmuj?c si? tej misji.
NIe che ?eby?cie my?leli ,?e jeste?my chciwcami jakimi? .Po prostu wydaje mi si? dziwne , ?e po prostu oferujecie takie zadanie od razu dwóm zupe?nie obcym wam osobom nie proponuj?c im nic w zamian. Ale oczywi?cie pójdziemy , jak zauwa?y? Ingmar - mamy troch? czasu w zapasie.

Watcher - 2007-04-23, 06:38

Gdy Strzygo? t?umaczy?, Mo?cis?aw zachowa? kamienn? twarz. Zapad?a cisza, i ci??ki wzrok wodza spad? na Carnisa i Ingmara... po czym wódz zacz?? rechota?.
- Oczywi?cie, ?e Antowie nie puszcz? was z pustymi r?kami! Nie mamy wiele, ale mo?e zadowoli was ten pier?cie? krasnoludów, który otrzyma?em od ojca. Kamie? w nim to jantar, klejnot pó?nocnych mórz.
Mo?cis?aw rzuci? pier?cie? na stó?. By? du?y, l?ni? z?otem... ale to nie z?oto przyci?ga?o uwag?. Wprawiony by? w niego wielki kamie? przypominaj?cy kropl? miodu.
- Pier?cie? jest wasz. Ruszycie za Czarownym Ludem?



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group