 |
Forum Obserwatora III
Tu powinien być tekst o profilu forum. Ale go nie bedzie. Profil jest zbyt duzy :)
|
|
?ródziemie 3010 |
| Autor |
Wiadomość |
Watcher
Hammer of Thor

Armia WH40k:

Armia WFB:

War of the Ring:

Dołączył: 11 Lip 2005 Posty: 16847 Skąd: Chodzież
|
Wysłany: 2005-07-12, 15:16 ?ródziemie 3010
Baretki:  |
|
|
Prolog
Noc zapad?a nac Isengardem.
G?ste chmury zas?oni?y ksi??yc spowijaj?c ?wiat pradawnym mrokiem. Ale Nan Curunir l?ni?o w?asnym blaskiem. Setki ognisk wiecznie czujnej armii Czarodzieja rzuca?o wyzwanie pot?dze nocy. Czarna wie?yca Orthancu odbija?a ich p?omienie tysi?ckrotnym echem.
Ale wokó? stoj?cego pod portalem Orthancu je?d?ca k??bi?y si? cienie. Tu noc znalaz?a swój azyl.
- Zapominasz si?, Sarumanie - wysycza? mroczny je?dziec do stoj?cego na balkonie maga.
- Nie gro? mi upiorze - wargi Sarumana ?ci?gn??y si? w pogardliwym grymasie. - Znajdujesz si? na terytorium Bia?ej D?oni. Czerwone Oko jest naszym sojusznikiem, nie absolutnym panem.
Nazgul zignorowa? go.
- Mordor widzi. Mordor os?dzi. Twoje uruki w Eriadorze przejd? pod dowodzenie si? Oka. W przeciwnym razie...
Upiór uniós? si? w strzemionach.
- Sauron Wielki znajdzie sobie innego sojusznika. |
_________________
 
Minas Kolmar | Dobywając Thanira | Słowa, słowa, słowa
Forget the promise of progress and understanding, for in the grim darkness of the far future there is only war. There is no peace amongst the stars, only an eternity of carnage and slaughter, and the laughter of thirsting gods. |
|
|
|
 |
Watcher
Hammer of Thor

Armia WH40k:

Armia WFB:

War of the Ring:

Dołączył: 11 Lip 2005 Posty: 16847 Skąd: Chodzież
|
Wysłany: 2005-07-12, 15:16
Baretki:  |
|
|
Rozdzia? I
Zbieraj?ce si? chmury
- Nie zrozumiem tego, stary przyjacielu. Nie zrozumiem.
Radagast pokr?ci? bezradnie g?ow?. D?ugie, siwe w?osy stwarza?y dziwny dysonans na br?zowej szacie maga. Na jego ramieniu siedzia?a mysz, on jednak zdawa? si? jej nie zauwa?a?. Nad niedalekim Rhosgobel s?o?ce zacz??o ju? kre?li? krwawe smugi znacz?c swój zachód. Gandalf westchn?? i wsiad? na Cienistogrzywego, m?odziutkiego mearasa ze stadnin Rohanu.
- Nikt tego nie zrozumie, Radaga?cie. Tajemnica narodzin z?a wymyka si? mej percepcji. Tym bardziej, je?li dotyczy serca tak niegdy? czystego, jak to nale??ce do Sarumana.
Dwa kruki siedz?ce na pobliskim d?bie zacz??y gwa?townie kraka?. Gandalf spojrza? na nie czujnie, lecz Radagast uspokoi? go ruchem r?ki.
- Jeste? wi?c pewny, ?e te uruki przeczesuj?ce Eriador nale?? do niego Gandalfie?
Szary Pielgrzym odwróci? wzrok od ptasiej k?ótni. Jego b??kitne oczy by?y studniami smutku.
- Tak, druhu. Jestem pewny. Saruman Bia?y pozna?, co to po??danie.
- Po??da pier?cienia tego twojego Bagginsa?
Gandalf opu?ci? g?ow? i szepn?? co? Cienistogrzywemu. Bia?y ogier ruszy? wolno na pó?noc.
- Po??da w?adzy, druhu - odpar? wreszcie znu?onym g?osem szary mag i uniós? d?o? w ge?cie po?egnania. - W?adzy.
Chwil? pó?niej Cienistogrzywy przeszed? w cwa?. Sp?oszone kruki ulecia?y w kierunku Mrocznej Puszczy.
Niebo krwawi?o czerwieni? zachodu. |
_________________
 
Minas Kolmar | Dobywając Thanira | Słowa, słowa, słowa
Forget the promise of progress and understanding, for in the grim darkness of the far future there is only war. There is no peace amongst the stars, only an eternity of carnage and slaughter, and the laughter of thirsting gods. |
|
|
|
 |
Czosnek
Wielki Król

Dołączył: 12 Lip 2005 Posty: 1222 Skąd: Złotów
|
Wysłany: 2005-07-12, 15:22
|
|
|
- Taki ma?y... Taki pi?kny... Mój ssskarb...-Szepta? Bilbo, g?aszcz?c pier?cie? siedz?c w du?ym, jak na hobbitów fotelu. Norka w Bag End sta?a pusta, cicha. W ?rodku tylko on i jego skarb.
Ogie? weso?o ta?czy? w kominku, bij?c przyjemnym ciep?em. Na stoliczku obok le?a?a wypalona fajka, ledwo dymi?ca, acz nadal pachn?ca intensywnie- gas?a, tak szybko jak gas? dzie? za oknem.
Bilbo patrzy? na ma?e, z?ote kó?eczko i rozmy?la?. Si?ga? pami?ci? dni kiedy to za pomoc? pier?cienia zwiód? krasnoludzkich przyjació? i przemkn?? ko?o nich, jakie? by?o wtedy ich zdziwienie. Nie przyzna? si? ?e go ma, wtedy te? zyska? w ich oczach opini? "doskona?ego w?amywacza" (która potem rozesz?a si? dalej i dalej w?ród krasnoludzkiej braci).Jak? teraz,dzi?ki niemu on ma moc-my?la?, wr?cz nieograniczon?. To cudowne.
Mog? zrobi? wszystko, jestem królem!-kontunu?owa?.
-Taki ciep?y... Taki wspania?y... Mój, mój, mój !
Pier?cie? mieni? si? w jego oczach, kolorami pomara?czy, czerwieni, ?ó?ci i z?ota. Hobbit patrzy? z rozmarzeniem.
Kocha? go i po??da?, tak, by? tego pewien. Nie odda go, nikomu, nikomu!
-Jest mój!-Krzykn??
- Wuju czy wszystko dobrze?- Spyta? wchodz?cy do chatki Frodo.
- Wuju co tam robisz?
-Nic m?ody ch?opcze, nic.- odpowiedzia? Bilbo chowaj?c zaci?ni?t? mocno pi??? do kieszeni kamizelki... |
_________________ tak, to ja |
|
|
|
 |
Watcher
Hammer of Thor

Armia WH40k:

Armia WFB:

War of the Ring:

Dołączył: 11 Lip 2005 Posty: 16847 Skąd: Chodzież
|
Wysłany: 2005-07-12, 15:29
Baretki:  |
|
|
Rozdzia? II
Pierwsza krew
Anneas ockn?? si?.
G?ow? rozsadza? mu ból, ale elf niemal nie zwraca? na niego uwagi. Dwa wlok?ce go uruki z niewiadomych przyczyn zatrzyma?y si? i porzuci?y skr?powanego je?ca. Niespodziewana przerwa w szalonym koszmarze.
Anneas. Noldor pami?taj?cy Wojn? Ostatniego Przymierza. Elf Wysokiego Rodu codziennie zasiadaj?cy przy stole Elronda. Pierworodne Dzieci? Eru.
Jeniec wleczony jak wieprz.
Trzy dni temu Anneas zosta? osaczony przez te pot??ne orki. Och, oczywi?cie zata?czy? dla nich. Krwawy taniec Eldara po?o?y? trupem trzy uruk-hai, zanim brutalny cios nie zako?czy? jego morderczej elegancji.
Orki naradza?y si?. U?ywany przez nich westron by? splugawiony, lecz zrozumia?y.
- Ugluk mówi: biegniemy dalej. I ja si? zgadzam! Tylko pytam: po co wlec t? jasnow?os? kup? gnojówki? Spowalnia nas!
- Rogash, uwa?aj co be?koczesz, szczurze. Ja te? mam jasne w?osy. Bia?a D?o? równie?. Chcesz poczu? w?asne flaki!?!
Rozmowa zmieni?a si? w seri? zwierz?cych ryków, zrezygnowany elf przesta? s?ucha?. Bia?a D?o?! A wi?c Elrond mia? racj?...
Anneas wzdrygn?? si?. Ogrom tej zdrady przekracza? jego zdolno?ci pojmowania. Przywódca Bia?ej Rady hoduje orki? Wys?annik Valarów urz?dza polowania na elfy? J?kn??. ?a?cuch zdrady nie ma ko?ca.
Brutalne d?onie znowu szarpn??y go z ziemi, orki podj??y swój morderczy bieg. Bieg?y ju? trzy dni co zmieni?o ca?? t? ucieczk? w monotoni? bólu. Teraz biegli przez las, co naruszy?o ow? monotoni? uderzeniami ga??zek i korzeni. Anneas znowu zacz?? pogr??a? si? w b?ogim zoboj?tnieniu.
- Krew i krwawe flaki! Psy Elronda!
Ryk Ugluka wyrwa? Anneasa z odr?twienia. Skr?ci? g?ow?.
Grupa uruków sta?a na skraju lasu, tu? pod pot??nym pos?giem pami?taj?cym pewnie ?wietno?? Arnoru. Kilkaset metrów dalej w zachodz?cym s?o?cu l?ni?a linia.
Pierworodni.
Linia poruszy?a si?.
Wokó? orków spada? zacz??y elfie strza?y.
- Ch?opcy, bra? ich!!!! - rykn?? Ugluk.
Orki run??y do przodu z odwag? wzmagan? przez rozpaczliw? desperacj?.
Strza?y zacz??y wbija? si? w swoje brunatne cele. ?wiat ko?ysa? si? Anneasowi niczym zabawka w r?kach szalonego giganta.
Elfia falanga by?a blisko. Blisko. Anneas ju? ich nawet rozpoznawa?. Galadhrimowie z Lorien. Noldor u?miechn?? si?.
Gdy sprawdzaj?cy orcze truch?a Haldir znalaz? Anneasa, ten ci?gle si? u?miecha?, nawet pomimo tego, i? by? nieprzytomny. |
_________________
 
Minas Kolmar | Dobywając Thanira | Słowa, słowa, słowa
Forget the promise of progress and understanding, for in the grim darkness of the far future there is only war. There is no peace amongst the stars, only an eternity of carnage and slaughter, and the laughter of thirsting gods. |
|
|
|
 |
|
|
phpBB by
przemo
|