GLADIUS - Dar Alanny
Watcher - 2008-02-20, 21:22
Kto? si? zbli?a?. Rozmawiali przyciszonym szeptem, ale wilcze zmys?y dzia?a?y i w ludzkiej postaci: Ingmar s?ysza? ich.
Rozmawiali w elfim tellicu.
zaran - 2008-02-21, 15:47
Zaczynam si? czu? jak Gladiusowy Hiob...teraz niech jeszcze co? nam na g?ow? spadnie . Na Kwirynusa - dosy? mam ju? spadania. Wy cholerne s...syny - poka?cie no si? a inaczej pogadamy. To nic nie da - ale bior? ?uk i celuj? w gór? - je?li kto? próbowa? czym? w nas rzuci?, strzeli? to chocia? spróbuj? pos?a? w niego jedn? z moich strza?. Poza tym czekam na rozwój wydarze?.
Zapał - 2008-02-21, 17:06
Hmm... Zawo?a? ich, czy nie? Mo?e mnie nie zauwa??, ale wtedy jest spora szansa na to, ?e te karakany wróc? i mnie zad?gaj?. Cholera i tak ?le i tak niedobrze. Ale có?, kto nie ryzykuje nie wygrywa.
Wo?am po Torrysjsku:
-Jest tam kto?! Dalej wy le?ne g?upki, wyci?gnijcie mnie!
Potem k?ad? si? na Vandejczyku i robi? min? kogo? bardzo cierpi?cego.
Watcher - 2008-02-21, 19:11
- Te, synek, nie podskakuj tak bo ci co? p?knie w tej zarozumia?ej ?epetynce! - wyskrzecza? nagle w odpowiedzi kto? czyst? niemal vandean?.
Sekund? potem "kto?" si? ujawni?.
Mia? twarz starca... i reszt? cia?a g?sto obro?ni?t? br?zowym futrem, futrem zmierzwionym i pe?nym li?ci. Cia?a najwy?ej metrowego wzrostu. Cia?a trzymaj?cego drewnian? w?óczni?.
W nast?pnej sekundzie pojawi? si? podobny stwór.
Watcher - 2008-02-21, 19:24
To by?y dwie Srebrne W?ócznie. Patrzyli przez chwil? w milczeniu, wreszcie jeden z nich ?aman? vandean? odezwa? si? wskazuj?c Ingmara.
- Mówisz. To jest. Gdzie. Umrzesz.
Zapał - 2008-02-21, 21:02
-Hammedregu! Lito?ci!!!
Wstaje, chwytam na jedn? z tych ma?ych w?óczni.
-W?ócznia... ma?e le?ne g?upki... rani? mnie...(pokazuje na siebie w?óczni?, robie mini pchni?cia, a potem na Vandejczyka to samo) zabi? jego... z?odziej. Rozumiecie mato?y?! Z?oodzieej! Przeszuka? go!
Odrzucam w?ócznie. I zak?adam r?ce za g?owe.
-Chro? mnie wszechmocny, wszak wiesz, ?e do tych chudych pokrak nie mam cierpliwo?ci... Ju? wola?em tego krasnala... jak mu tam by?o? Gawrona? Nie wa?ne, i tak mam przesrane.
Watcher - 2008-02-21, 21:09
Jeden z elfów warkn?? co? w tellicu. Mówi?cy wcze?niej vandean? skrzywi? si?.
Chwyci? za ?uk.
I si?gn?? do ko?czanu.
Zapał - 2008-02-21, 21:36
-Na krew i popio?y! Zaraz mnie szlak trafi! Co za t?pi idioci! Najpierw mówi? po Torryjsku oczywi?cie, potem w Vandeanie Ostatnia szansa, Hammedregu ratuj!
Czyni? szybko jakie? przyjazne gesty, zaraz potem szybko przeoszukuje Vandejczyka, chocia? pewnie i tak nic nie znajde. Potem wstaje, podnosz? r?ce w ge?cie poddania si?.
-JA! PODDAJ? SI?! Vandea! Carnis! Elf! GALLDRIAN! G-A-L-L-D-R-I-A-N! WRÓG! Gallrian wróg! Z?odziej!
-No jak to nie pomo?e, to ju? nie wiem. Zabijcie mnie tedy elfie cioty! To by?o po Torryjsku oczywi?cie
Watcher - 2008-02-21, 22:22
S?owa uwi?z?y mu w gardle. Przebitym strza??.
Elf zacz?? zeskakiwa?.
Zeskakiwanie przeci?gn??o si? w niesko?czono??.
+
Zapał - 2008-02-21, 22:45
Ja... umar?em???
Watcher - 2008-02-21, 22:46
Niestety.
Zapał - 2008-02-22, 05:47
Ale lipa, zabity przez jakie? piepszone Elfy! To nie mia?o si? tak sko?czy?... Ale có?... Zdaj? sobi? spraw? ?e za bardzo kozaczy?em.
Mam nadzieje, ?e now? postaci? b?de móg? dalej gra? w Gladiusa. Aha, teraz chyba mog? zobaczy? co z Carnisem?
Watcher - 2008-02-22, 07:25
Chc?, by jeszcze przez chwil? nie wiedzia?, ?e nie ?yjesz.
zaran - 2008-02-22, 15:50
Ewoki ze Star Wars ? Eeee...hmmm...kimkolwiek jeste?cie - nie rozumiem czego od nas chcecie. Zak?adam ,?e ta pu?apka by?a budowana w innym celu ni? pojmanie nas dwojga. Chyba , ?e jeste?cie kanibalami...ale wtedy ?al mi was bo jestem strasznie ?ykowaty. No dobra - czego od nas checie ? I z góry uprzedzam - nie oddam swojego dobytku, ale obiecuj? nie robi? z niego u?ytku przeciw wam - o ile i wy nie chcecie walczy?. Wiem , ?e moja pozycja raczej nie pozwala mi na stawianie takich warunków, ale jest mi ju? wszystko jedno - mam dzi? z?y dzie?. I tak - zanim ktokolwiek z was o tym wspomni - wiem - mówi? za du?o.
Watcher - 2008-02-22, 19:45
- Wyszczekany pierun, mo?e by go tak pog?aska? w?óczni? - spyta? jeden ze stworów wywo?uj?c ogóln? weso?o??. Istot by?o najwyra?niej wi?cej, nie wszystkie by?o wida?.
- Barhandowie - wyszepta? zdumiony Galldrian. - Lud lasu.
- S?uchaj lalusiu, b?d? si? streszcza?. Rzucimy teraz lin?. Wyjdzie po niej najpierw pan elf, pó?niej ty. Wyjdziesz pierwszy, zrobimy z ciebie szasz?yczek.
- Zróbmy od razu! - odezwa? si? z ty?u jaki? chrapliwy g?os.
- Dobrze mówi!
- G?upi?!
Z ty?u odezwa?y si? odg?osy uderze? i jakie? j?ki. Mówi?ca istota chrz?kn??a.
- Mo?e i nie jeste?my kanibalami, ale w pewnych okoliczno?ciach mo?emy zrobi? wyj?teczek.
|
|
|