GLADIUS - Ka
Zapał - 2007-08-22, 10:33
-Tak, wreszcie sie najemy do syta... Mam nadzieje.
KacperTheCowboy - 2007-08-22, 10:35
Wi?c id?my za nim.
Watcher - 2007-08-22, 20:28
Tury by?y du?o wi?ksze od Redonia. W samym podgrodziu naliczy? co najmniej 30 chat, a podwójny pier?cie? palisady kry? co najmniej drugie tyle. Wed?ug Mieczys?awa (tak mia? na imi? "mówi?cy w gadaniu Imperium") by? to najwi?kszy gród na ?wiecie, mo?e z wyj?tkiem Dalenia, g?ównego grodu Zdarów. Carnis nie polemizowa?.
W mniejszym pier?cieniu wa?ów znajdowa?y si? baraki dru?yny wojów, ?wi?tynia jakiego? bóstwa i dwór naczelnika Strachkwasa. Drewniany budynek sta? na kamiennym cokole i sprawia? ca?kiem imponuj?ce wra?enie. Dach w odró?nieniu od innych chat pokryty mia? deskami i dziwn?, czarn? substancj?, na górnych naro?nikach w cztery strony ?wiata patrzy?y rze?bione turze ?by.
Strachkwas okaza? si? by? energicznym, dobrze zbudowanym starcem z bujn? brod? si?gaj?c? mu po pas. Jego jedena?cie ?on szykowa?o akurat wieczerz?, wi?c rubaszny naczelnik gromko zaprosi? ich do siebie. Zrobi? to w ca?kiem dobrej vandeanie: kilka lat temu osad? kilka razy odwiedzili kupcy z Imperium, poszukuj?cy znajdowanego na brzegach Sawy jantaru. Gdy ju? zasiedli przy stole, wraz z Dobromierzem, kap?anem Wszeboga (lokalnej wersji Amrosa, jak zrozumia? Carnis) oraz kilkoma znamienitymi wojami, Strachkwas wsta? i turzym rogiem wype?nionym pitnym miodem wzniós? pierwszy toast:
- Za innostranców! Niech im Wszebog darzy!
Naczelnik wyla? kilka kropel na pod?og? i wypi? reszt? jednym haustem. To samo zrobi?a reszta, Carnis i towarzysze poszli za ich przyk?adem. Trunek by? ostry i Vandejczyk przyzwyczajony do rozwodnionego wina zakrztusi? si?, budz?c gromki ?miech Zdarów.
- A teraz, zanim otrzymacie nasze jad?o, musicie da? nam zap?at? - zahucza? Strachkwas. - Opowiedzcie, sk?d przybywacie i jakie s? te wasze strony.
zaran - 2007-08-23, 16:02
Pochodz? z pi?knej Araksji, jednak od dawna ju? tam nie zamieszkuj?. Obecnie mym domem jest Vandea - stolica vandejskiego imperium. To miasto które si? kocha i nienawidzi zarazem . Miasto tysi?cy zapachów , kolorów i smaków. Miasto gdzie setki dróg maj swój pocz?tek lub koniec.Tu mo?esz spotka? ka?dego - elfa, krasnoluda , ludzi z wszystkich stron ?wiata. Vandea nigdy nie zasypia - noc roz?wietlaj? latarnie a ludzie bawi? si? nie zwarzaj?c na por? dnia czy roku. To pi?kne miasto...lecz czasami troch? zbyt ?ywe - nawet jak dla mnie . Mo?na powiedzie? ?e ?yj? ci?gle uciekaj?c od i wracaj?c do uroków Vandei. Obecnie jestem w trakcie wracania . Cho? tym razem to nie sama Vandea mnie przyci?ga a moje synowskie obowi?zki - musz? dostarczyc ojcu lek na jego chorob? - pono? ?mierteln? jedynie w trakcie wielkich mrozów - a tych jak si?gam pami?ci? nigdy w Vandei nie by?o ,jednak wymagaj?c? szybkiego wyleczenia.
KacperTheCowboy - 2007-08-23, 17:26
Ja nie mam domu. Nigdzie nie zatrzymuj? si? na d?ugo. Moje ?ycie jest jedn? wielk? podró??. W m?odo?ci przemie?a?em ?wiat z moim plemieniem, jednak uciek?em. Od tego czasu podró?uj? samotnie, czasami spotykaj?c kogo? kto zmierza w t? sam? stron?. Nie dawno do??czy?em si? do do tych ludzi.
Zapał - 2007-08-24, 12:18
Moj? ojczyzn? jest Torryda, z tego co si? dowiedzia?em, Imperium znadjuje si? daleko na po?udnie od niej, ale nie wa?ne. Osada mojego plemienia, po?ozona jest na skraju pot??nej puszczy, która ci?gnie si? w niesko?czono?? na pó?noc. Kocham swój kraj i uwa?am go za najpi?kniejszy na ?wiecie, mimo, ?e dla przybyszów mo?e wyda? si? nieprzyjazny... I zaiste taki jest! Mro?ne zimy, Czarni Torrowie, gobliny, parszywi Goci czy Rotenbardowie to tylko niektóre z przeciwno?ci jakim musimy sprosta?. Ale dajemy im rade! Zawsze dawali?my i dawa? b?dziemy! Na Hammedrega tak mówi Ingmar, ze szczepu Jutów!
I zamierzam tam wróci?!
A narazie z tym Vandejczykiem udajemy si? do jego kraju, by przekona? si?, czy jego przechwa?ki oka?? si? prawd?.
Watcher - 2007-08-24, 16:36
Opowie?ci najwyra?niej zadowoli?y naczelnika grodu, gdy? kaza? przynie?? mi?siwa. Widok pieczonego dzika podzia?a? niczym narkotyk na wyg?odzonego Carnisa.
Uczta by?a wr?cz przesadnie obfita. Mi?dzy kolejnymi daniami towarzysze dowiedzieli si? co nieco o otoczeniu. Tury znajdowa?y si? na pograniczu Zdarów, licznego plemienia Antów ?yj?cego w prostok?cie wyznaczonym przez rzeki Sawa (nad któr? si? znajdowali), Raba (do której wpada?a Sawa) oraz wielka Egrina (której z kolei Raba by?a dop?ywem). Na pó?noc od Sawy znajdowa?y si? ziemie Krywiczów, antyjskiego plemienia o którym Strachkwas nie potrafi? powiedzie? nic bez dodania s?owa "?miecie". 250 kilometrów dalej na zachód Sawa wp?ywa?a do Raby, dalej by?y ziemie ?li?niów i Stodoran, innych Antów. O nich Strachkwas niewiele wiedzia?, Zdarowie rzadko prowadzili z nimi wojny. Stodoranie byli dziwakami, mieszkali ju? poza Puszcz? Antów, ?yli na otwartej przestrzeni, nie tak jak bogowie przykazali. Wa?ne by?o to, ?e na swoich zachodnich rubie?ach Stodoranie graniczyli z Sylwani?, siedzib? elfiego królestwa w którym znajdowa? si? Agallon, port do którego dop?ywa?y okr?ty handlowe Imperium o którym wspomina? im Torundr P?omienny.
Na po?udnie od Egriny znajdowali si? Czarni Torrowie. Tam i?? nie warto.
- Haha, dobrze mi si? z wami wierzecza - zawo?a? Strachkwas. Chcia? powiedzie? co? wi?cej, ale do izby wszed? jaki? pacho?ek. Wyszepta? co? do ucha naczelnika który momentalnie wytrze?wia?.
- Wieczerza sko?czona - wyszepta? wreszcie. - Musz? i??... A zreszt?, na Wszeboga... Mo?e ruszycie nogi za mn?, zobaczycie cosik. Mo?e pomoc oferowa?...
KacperTheCowboy - 2007-08-24, 20:24
Na jakiego rodzaju pomoc liczysz?
Zapał - 2007-08-24, 21:02
Energicznie wstaje chwytaj?c za r?koje?? miecza.
Oczywi?cie, mo?esz na mnie liczy?! Id? z Wami!
zaran - 2007-08-26, 10:34
Prowad?cie panie - ciekaw jestem co was tak poruszy?o.
Watcher - 2007-08-26, 11:22
Twarz kap?ana Dobromierza poszarza?a i zacz?? mówi? co? g?o?no po antyjsku, ale Strachkwas przerwa? mu ruchem d?oni. Ten starzec mia? ?elazn? wol?. Powiedzia? co? krótko do ?wi?tope?ka i Mabora, dziesi?tników z jego dru?yny i skin?? ku przybyszom.
- ?wi?tope?k i Mabor b?d? nam towarzyszy?.
Ruszyli w noc.
Cel ich podró?y le?a? w cz??ci grodu za wi?ksz? obr?cz? palisady. ?wi?tope?k, wysoki, ponury woj z rzadkimi tu czarnymi w?osami mówi? co? gniewnie do naczelnika, który zdawa? si? nie zwraca? na to uwagi.
Dom, do którego zmierzali otoczony by? przez kilkunastu gapiów. By? to pi?trowy, drewniany budynek z czerwon?, ?wiekowan? tarcz? wisz?c? nad wej?ciem. Wej?ciem, przed którym sta? tarczownik z dru?yny Strachkwasa. Na widok naczelnika uderzy? pi??ci? w tarcz? i odst?pi?.
-Dwa tygodnie nazad znikn?? Skierka, rybak z podgrodzia. Znikn?? w nocy, bez ?ladu nijakiego. Cztery dni nazad co? pomiesza?o si? we ?bie chyba Ulkowi z grodu, ?winiarzowi. Te? znikn??, rankiem znale?li?my jego dwie ?eny ze zmia?d?onymi mózgownicami - mówi? Strachkwas wchodz?c do o?wietlonej ?wiecami izby.
I stan??, ?api?c g??boko powietrze. Chyba nie by? przygotowany na to, co zobaczy?.
Izba by?a spora, obwieszona zwierz?cymi skórami, piec w jednym naro?niku, schody na gór? w drugim, wielka ?awa w ?rodku, jakie? stoliki po bokach. Wsz?dzie le?a?y szcz?tki cz?owieka. Jedna r?ka le?a?a na ?awie, z drugiej zosta?a d?o? le??ca w przygas?ym palenisku. Potwornie zmasakrowany korpus z jedn? nog? przewieszony by? przez barierk? schodów. Druga noga le?a?a na schodach.
- To by?... Dzier?ys?aw, mój wojewoda... - wyj?ka? wreszcie Strachkwas. - Od sprawy z Ulkiem próbowa?... rozwik?a? t? tajemnic?.
zaran - 2007-08-26, 19:33
Pozwól panie Strachkwasie , ?e przyj?ymy si? temu miejscu najpierw. Czy s? jacy? ?wiadkowie ? Kto? widzia? lub s?ysza? jak?? walk? ? Czy kto? co? tu rusza? od momentu znalezienia zw?ok Dzier?ys?awa ? Kto i kiedy odkry? jego zw?oki ? B?dziemy musieli pó?niej go wypyta? te?. Ogl?dam zw?oki -zmar?ego - czy rany mu zadane wskazuj? na u?ycie jakich? narz?dzi - cia?o jest poci?te czy te? mo?e wida? jakie? ?lady ?ebów , pazurów. (poniewa? nie jeste?my ekspertami je?li chodzi o anatomi? - to prosz? Strachkwasa pó?niej , ?eby przys?a? tu pó?niej jakiego? ich uzdrowiciela - kogo? kto mia? ju? do czynienia z ?ataniem ludzi - i który mo?e b?dzie móg? okre?li? dok?adniej typ ran).
Panie Strachkwasie - z mojej strony a i s?dz? ?e moich towarzyszy mo?esz liczy? na pomoc w tej sprawie. Jeste?my wam to winni za udzielon? nam go?cin? , a czy b?dziesz chia? nas wynagrodzi? pó?niej - i w jakiej formie za nasz? prac? - zobaczymy gdy spraw? do ko?ca doprowadzimy. Swego czasu bada?em ju? spraw? tajemniczych ?mierci - nie jestem wi?c zupe?nie niedo?wiadczony w tej materii. Postaramy si? ci pomóc odnajduj?c tego lub to co? co spowodowa?o t? ?mier?. Nasze zadanie jest jednak troch? utrudnione i dlatego na wst?pie chc? prosi? ci? panie o par? rzeczy :
Po pierwsze potrzebujemy t?umacza - jako?e nikt z nas nie w?ada waszym j?zykiem a z pewno?ci? b?dziemy chcieli uzyska? troch? infomacji od mieszka?ców grodu. Dlatego te? je?li ty sam nie b?dziesz móg? nam pomóc - to przydziel nam panie kogo? z kim b?dziemy mogli si? porozumie?...i kto stoi poza kr?giem podejrze? twoim zdaniem - bo niestety za?o?y? musz? ,?e mo?e by? to - ale nie musi - dzie?o mordercy zamieszkuj?cego wasz gród.
Po wtóre b?dziemy mieli mnóstwo pyta? - na cz??? z nich chcia?bym uzyska? panie odpowiedzi od ciebie ju? teraz :
- czy Dzier?ys?aw badaj?c t? spraw? dzieli? si? z tob? informacjami, b?d? przypuszczeniami jakie w trakcie tego badania uzyska? ? Je?li tak - to co si? od niego panie dowiedzia?e?. Je?li nie - to czy istnieje jaka? bliska mu osoba - zast?pca, przyjaciel, cz?onek rodziny - której móg?by co? opowiada? o swoim ?ledztwie ?
- czy Skierk? , Ulka ??czy?o cokolwiek ? Pokrewie?stwo, przyja?? , wspólni wrogowie, mo?e w przesz?o?ci robili co? razem , odwiedzali t? sam? osob? , czy jakie? szczególne miejsce ?
- czy ostatnimi czasy wyda?y?o si? co? w grodzie i jego okolicach niezwyk?ego (poza tymi 3 przypadkami) ? Jakie? wypadki , niecodzienne zachorowania, mo?e jacy? obcy kr?c?cy si? w okolicy , dziwne zachowanie zwierz?t ?
- czy zda?a?y si? u was kiedy? jakie? przypadki likantropii , czy mo?e op?tania przez demony , a mo?e szale?stwa osatnio ?
Panie Strachkwasie - pyta? mnóstwo ca?e jeszcze ci?nie mi si? na usta - mo?e nawet wa?niejszych ni? niektóre z tych - ale nie wszystko na raz - odpowiedz prosz? na te by?my mogli sobie cho? troch? zrozumie? wasz? sytuacj?.[/b]
Zapał - 2007-08-26, 20:08
-Na Hammedrega! Ale rze?! I nie ma g?owy... Cholera, co? mnie to przypomina.
No Vandejczyku, jestem pod wra?eniem, Ty to masz gadane, niech Ci? piorun strzeli.
KacperTheCowboy - 2007-08-27, 10:30
Zgadzam si? z tob? Carnisie , ?e to prawdopodobnie mieszkaniec grodu. My?l?, ?e b?dzie to jaki? wilko?ak. Nie s?dz?, ?eby normalnemu cz?owiekowi chcia?oby si? tak rozcz?onkowywa? cia?o.
Watcher - 2007-08-27, 13:38
Strachkwas westchn?? ci??ko, po czym zacz?? odpowiada?.
- Z tego, co mi doniesiono, nikt nic nie widzia?, ale mo?e jeszcze si? kto? odnajdzie rankiem. Zw?oki znalaz? Grabie, pacho?ek Dzier?ys?awa. Chyba niedawno, Stanko powiedzia? mi w izbie, ?e w?a?nie go odnaleziono. Zawo?am Grabie je?li chcecie. Stanko to ten pryszczaty pacho?, który wie?? przyniós? - on te? mówi w waszej gadce, wi?c przydziel? go wam.
- Dzier?ek niech?tnie dzieli? si? wiadomo?ciami, ale b?kn?? co? o jadzie tocz?cym kilka serc w Turach i Mielniku, mniejszym gródku Turów po?o?onym nad Saw? przed mostem elfów, kilka godzin drogi st?d. Dzi? wróci? z Mielnika i by? wyra?nie podekscytowany, ale strudzony by? i nie chcia? wieczerza? w dworze. Niestety, by? samotnikiem, Grabie by? jedyn? osob? która mieszka?a wraz z nim, sypia? tu pod piecem.
- Skierka i Ulek... nie byli z sob? za blisko, ale cz?sto razem robili z?o?liwo?ci bartnikowi Stobrawowi. Mieli z nim jaki? zadawniony spór. Ale tak naprawd? rzadko z sob? rozmawiali.
- By? jeden obcy, jakie? dwa miesi?ce temu. Dziwny by?, br?zowy na twarzy. Nie wszed? do grodu, ale zobaczy?o go kilku moich wojów na polowaniu. Nie chcia? powiedzie? kim jest, pó?niej nikt go nie zobaczy? ju?. I jeszcze jedno. Kilka dni temu ?wi?tope?k zobaczy? poczwar? jak??, albo tak mu si? zdawa?o. Niby cz?ek, ale z g?ow? jak?? wyd?u?on?.
|
|
|