To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Forum Obserwatora III
Tu powinien być tekst o profilu forum. Ale go nie bedzie. Profil jest zbyt duzy :)

FOhammer - [LL]Fight on!

Watcher - 2017-10-24, 10:52

- Te wierzchowce należą rzecz jasna do naszych wybawców, sług jedynego boga, który ujął się za nami w nieszczęściu. Do Zygfryda de Loewe i Reinharda Sterna, kapłanów Solkana oczywiście - odpowiedziała z niezmiennym uśmiechem niewiasta.
Juleks - 2017-10-24, 11:58

Coś mi tu śmierdzi końskim łajnem, ostatni raz jak słyszeliśmy o jakimś Solkanie było wtedy jak spotkaliśmy tego opętanego Berengara w lesie i kazał nam ukorzyć się przed nim czy coś tego typu... OCZYWIŚCIE nie powiedziałem tego na głos :alert: Panowie, ja bym na ten moment grał w tą grę, aż stwierdzimy co tutaj się dzieje.
Drzewiec - 2017-10-24, 13:38

To jest mi bardzo podejrzane ... ok niech będzie ...
zaran - 2017-10-25, 19:38

Jeszcze pewne podejrzenie nie daje spokoju... . Pewnie mógłbym też opisać je jako moje przemyślenie , ale drużyna telepatami nie jest więc postaram się ubrać to w miarę delikatnie w pytanie do kobiety a jeśli ta nie będzie wiedziała do dwójki jej gości. "Cieszymy się bardzo , że widzimy cię w zdrowiu pani - twoja przyjaciółka sądziła ,żeś ciężko chorobą zmorzona. Niemniej jak nam poleciła oddajemy w twe ręce zioła od niej dla zdrowia dobre ponoć. Cieszy nas także ,że tak zacnych obrońców jak kapłani Solkana mamy w okolicy. " Ciszej dodaje , tak żeby słyszała mnie kobieta ale już raczej nikt ze środka : " Czasy są niebezpieczne - jakiś czas temu zostalimy na przykład niemal zaatakowani przez elfy , żądne zemsty - podobno ktoś zabił im ich kapłanów w jakimś Ein Assil . Sprawcy podobno uciekli konno - sądzisz ,że powinniśmy ostrzec o tym dobrych kapłanów Solkana...czy może już o tym słyszeli ?"
Watcher - 2017-10-26, 20:22

- Och, moja choroba to przeszłość - odpowiedziała radośnie pani Kohlenmilner. - Wystarczyło, że świątobliwy Zygfryd pomodlił się do Solkana i gorączka zniknęła!
- Bóg sprawiedliwości strzeże nas wszystkich, jeśli jesteśmy wierni i bez winy - dopowiedział mężczyzna, który stanął wtedy za nią. Mężczyzna obleczony był w kolczugę, skórzane spodnie i wysokie, czarne buty. Przy pasie zwisał mu miecz. Jego pociągła, surowa twarz w połowie zakryta była gęstą, czarną brodą, kontrastującą z wygolonymi włosami. - Kim jesteście i czemu niepokoicie tę kobietę.

zaran - 2017-10-30, 18:11

Niepokoimy ? Czy nie słyszałeś panie naszych słów ? Przybyliśmy tu na prośbę przyjaciółki pani Kohlenmilner z leczniczymi ziołami od niej. Jesteśmy natomiast drużyną wynajętą przez konetabla Letzensteina w celu zebrania informacji kartograficznych o Księstwach Granicznych. Przy okazji po drodze poszukujemy innych godziwych źródeł zarobku. Z podkreśleniem na "godziwych".
Watcher - 2017-10-30, 18:40

- Zielarka - skrzywił się nieznajomy i odwrócił się w stronę otwartych drzwi chaty. - Zygfrydzie! Mamy tu jakichś przyjaciół czarownicy!
Juleks - 2017-10-31, 06:38

Zaraz, że przyjaciół... Czy tylko ja odnoszę wraże nie, że tutaj nie ma czegoś takiego jak prawidłowa odpowiedź, która pomaga uniknąć walki na dany moment?
zaran - 2017-10-31, 09:25

Od kiedy to zielarstwem zajmują się tylko czarownice ? Zwłaszcza ziołami leczącymi ? Pokaż mi panie medyka , który na leczenie ran nie używa naparu z waleriany. O tym wiem nawet ja a na ziołach nie znam się zupełnie. Solkan jest bogiem prawa i sprawiedliwości (w związku z czym za cholerę nie przyznam im się do wiary w Ranalda ;p ) , bądź więc waść sprawiedliwy w swoich sądach bo to przystoi jego kapłanom.
Watcher - 2017-11-04, 21:46

- Brat Reinhard o tym zapomniał, ale musicie mu wybaczyć. Oślepia go płomień wiary. To dobry, ciepły płomień, ale zaćmiewa subtelności.
Głos należał do wysokiego mężczyzny, który wyszedł z chaty Kohlenmilnerów. Jego surowa twarz pokryta była delikatnymi zmarszczkami, ale włosy nadal pyszniły się pełną czernią. Kolczugę przykrywała biała tunika z mieczem i płomieniem.
- Oczywiście, że w zwykłym zielarstwie nie ma niczego złego, wręcz przeciwnie. Bogowie dali nam przyrodę, by pomagała nam iść przez życie. Leczące rośliny to jeden z najwspanialszych ich darów, Reinhardzie. Swoją drogą i ja trudnię się odpędzaniem chorób, więc chciałbym porozmawiać z ową zielarką. Gdzie ona mieszka?

zaran - 2017-11-05, 07:13

Niestety nie będę mógł ci odpowiedzieć panie na to pytanie - spotkaliśmy ją w lesie w trakcie zbierania ziół akurat . Gdzieś chyba się udawała bo nie mogła osobiście przyjść do pani Kohlenmilner , więc ucieszyła się , że nam to w sumie po drodze. Odradzałbym jednak szukanie jej tam - ścieżki tam wąskie - konie mogą mieć kłopoty. A poza tym jak już wspominałem naszej gospodyni - czasy robią się niebezpieczne - jakiś czas wcześniej prawie posłużyliśmy jako tarcza strzelnicza leśnym elfom. Jak nam te gniewne istoty wyjaśniły , ktoś zabił im kapłanów a następnie uciekł konno. Ten brak koni ocalił nas przed śmiercią. Lepiej nie zapuszczajcie się tam panowie - bo mogliby was omyłkowo wziąść za tych morderców a jak znam życie najpierw by strzelali potem dochodzili prawdy. Tak - zaprawdę niektórzy zbyt łatwo dokonują ocen. Swoją drogą gdy ruszaliśmy na naszą wyprawę kartograficzną doszły nas słuchy ,że w okolicznych lasach czasami moźna natknąć się na drzewce. Nigdy takiego dziwa jeszcze nie widziałem. Jak sądzisz panie - bezpiecznie byłoby się do czegoś takiego zbliżyć ,żeby się przyjrzeć ? Jak mówisz bogowie dali nam przyrodę - są i one stworzeniem boskim ?Zakładam ,że pani Kohlenmilner słucha naszej rozmowy i nie jest aż tak tępa ,żeby się z czymś wyrwać .
Watcher - 2017-11-05, 14:31

Słowa Cirnisa wywołały niejakie zamieszanie wśród słuchającej go trójki. Pani Kohlenmilner wydawała się zdezorientowana, patrząc to na Zygfryda, to na przybyszów. Reinhard zwęził oczy, a dłoń spoczęła mu na rękojeści miecza. Zygfryd... Zygfryd lekko się usmiechnął.
- Elfy, zielarki, macie szczęście do niezwykłych spotkań, panowie - odpowiedział Zygfryd de Loewe po krótkiej pauzie. - Bogowie muszą być wam łaskawi. Co do elfów, gdzie je widzieliście, nie chcielibyśmy stać się ofiarą kolejnego nieporozumienia. A co do drzewców... nie widziałem jeszcze żadnego, może nasza czcigodna gospodyni nam pomoże w tej teologicznej zagadce?

zaran - 2017-11-08, 23:19

Nie zawracajmy już lepiej głowy naszej gospodyni - z pewnością jeszcze osłabiona po chorobie. Z tymi drzewcami to niewątpliwie plotki tylko i na pewno pani Kohlenmilner to potwierdzi. Nie powinniśmy słuchać pijaczków po karczmach szukających paru groszy na kolejne piwo. A co do tych elfów to miało to miejsce niedaleko farmy niejakiego Alessia na południe od Styrtii (raczej nie widzę powodów by im tego nie mówić - i tak ta informacja po takim czasie niewiele da). Ale dość o nas - co sprowadza tak zacne osoby na takie odludzie ? Zanim ruszymy w dalszą drogę może podzielicie się panowie wiedzą o okolicznych terenach - przynajmniej tych , które odwiedziliście. Może i pani Kohlenmilner ma jakieś ciekawe informacje - gdzie bezpiecznie a gdzie jakieś niebezpieczeństwa czaić się mogą w okolicy.
Watcher - 2017-11-13, 22:29

- Ale przecież nie będziemy rozmawiać tak przed drzwiami - powiedziała wreszcie pani Kohlenmilner. - Ale w chacie za ciasno na tak liczną kompanię. Ugoszczę was przy stole w ogródku!
Ogród znajdował się z drugiej strony chaty, pysznił się czerwienią krwawników, liliowców i tawułek rosnących na nieco zaniedbanych rabatach. Gospodyni ugościła ich rozwodnionym winem i chlebem, gęsto się prsy tym tłumacząc, że nie miała możliwości przygotować się lepiej.
Rozmowa przy stole nieco złagodziła napięcie. Ilse (bo tak miała na imię pani Kohlenmilner) zaczęła opowiadać o Splątanym Lesie na zachodzie, gdzie ponoć od stu lat śpi czarodziejskim snem księżniczka na wyspie pośrodku magicznego jeziorka (co wzbudziło pewne zainteresowanie de Leuwa). Sam Zygfryd z kolei wspomniał, że kilka miesięcy temu był w Khypris (również na wschodzie) i jakiś staruszek przysięgał mu, że niedaleko miasta jest stara, opuszczona kopalnia wypełniona skarbami.
Całość rozmowy trwała może pół godziny. Przerwał ją młodzieniec, który nagle wyszedł z chaty węglarzy. Na świeżo ogolonej głowie widać było delikatne rany po nożu.
- Jestem gotów, Zygfrydzie. Możemy jechać.
Ilse nagle zaszlochała.

Juleks - 2017-12-18, 07:49

- Pani Kohlenmilner, co się stało? Skąd ten nagły szloch?


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group