To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Forum Obserwatora III
Tu powinien być tekst o profilu forum. Ale go nie bedzie. Profil jest zbyt duzy :)

FOhammer - [LL]Fight on!

Juleks - 2017-10-13, 10:40

Na południe proponuje
Drzewiec - 2017-10-14, 18:46

Idziemy
Watcher - 2017-10-15, 01:54

Ruszyli na południe. Droga była ciężka i szli zdecydowanie wolniej niż wcześniej, po części dzięki temu, że Tautilus niemiłosiernie obładowany bagażami mocno ich spowalniał. W dodatku mokradła po kilku godzinach zamieniły się w porośnięte krzakami wzgórza, które bynajmniej nie przyspieszyły ich tempa.
Słońce powoli zbliżało się ku zachodniej stronie nieba, gdy po swej lewej stronie dojrzeli zbliżającą się ścianę lasu. Carnis zaczął komentować coś zgryźliwie o trzymaniu się południowego kursu, ale byli już zbyt zmęczeni, by mu odpowiadać. Weszli pomiędzy drzewa i po niedługim czasie dosłyszeli wśród śpiewu ptactwa cichy szum rzeki. "Stacnek?" spytał Vraddi, ale w odpowiedzi otrzymał jedynie wzruszenie ramion. Nie wiedzieli. Po prostu nie wiedzieli. Gdy zaczęli już rozglądać się za miejscem na nocleg, zza swoich pleców usłyszeli basowe, głębokie westchnięcie.
- WITAJCIE - powiedziała nagle wielka, stara wierzba która wcale wierzbą nie była, uśmiechając się lekko swą pseudodziuplą. - TAK DAWNO JUŻ NIE MIAŁAM ODWIEDZIN. SPOCZNIJCIE, NIE ZAGRAŻAM WAM, JEŚLI WY NIE ZAGRAŻACIE MOIM DZIECIOM.

Juleks - 2017-10-15, 09:33

Świetnie, tylko jest mały problem, wczoraj w nocy zaatakował nas Drzewiec, więc mamy trochę kryzys zaufania jeśli chodzi o drzewa, które do nas przemawiają, bez urazy ale przejdę do sedna sprawy. bo pewnie czegoś od nas chcesz?
Watcher - 2017-10-15, 15:23

Drzewiec o imieniu Jasnolistna (bo to była drzewczyni właściwie) miała bardzo wiele do powiedzenia. Była już bardzo stara, a stare drzewce się ukorzeniają i przestają poruszać, Jasnolistna miała więc mało partnerów do konwersacji. Wieść o ataku innego drzewca ją zasmuciła, ale nie zdziwiła, gdyż od jakiegoś czasu "krąża tu glupcy zaprzysiężeni bogowi czaszek" którzy budzą wokól złe duchy i korumpują jej "wolniejszych w myśleniu" braci. Kto wie, może mają coś wspólnego z mieszkańcami miasta Vidovdan na zachodzie, gdzie w pobliskim lesie mieszkańcy odprawiają ponoc bluźniercze rytuały, tak przynajmniej twierdziły dwa kruki, które odwiedziły Jasnolistną jakiś czas temu. Źle działo się w Księstwach Granicznych, to stara wierzba wiedziała na pewno, co najmniej od tego wielkiego najazdu zielonoskórych, który ludzie powstrzymali dopiero w bitwie przy Bliźniaczych Skałach.
Ale to były sprawy innych. Jasnolistna dbała przede wszystkim o mieszkańców jej Zajęczego Gaju. Na przykład o rodzinę Kohlenmilnerów, węglarzy mieszkających kilka mil dalej na południe. Głowa tej rodziny, Horst, popłynął dwa miesiące temu Stacnekiem do Styrtii by sprzedać swój towar... i do dziś nie wrócił. Co gorsza, jego żona i syn zachorowali na coś paskudnego i nawet z domu wyjść już nie mogą. "Może byście swoją drogą jutro rano zanieśli im trochę moich liści, napar z nich może pomóc, a na pewno nie zaszkodzi?"

Juleks - 2017-10-16, 06:58

W sumie możemy się wybrać w tym kierunku.
zaran - 2017-10-17, 00:14

Popieram pomoc Jasnolistnej. Jeśli jednak posiada jakieś bardziej szczegółowe informacje o tej chorobie to z chęcią byśmy się coś dowiedzieli. Jeśli natomiast Jasnolistna uważa , że mogłaby bardziej pomóc Kohlenmilnerom tylko ma za mało informacji o ich chorobie to możemy dostarczyć zioła i wrócić po konkretniejszą pomoc po dokładnym zbadaniu objawów. Przede wszystkim jednak zachowałbym ostrożność w kontakcie z chorymi - nie chcemy się zarazić jeśli to naprawdę coś paskudnego.
Watcher - 2017-10-17, 14:23

13 sommerzeit 2522
Zajęczy Gaj nad Stacnekiem



Noc upłynęła spokojnie, a towarzysze podróży po raz pierwszy od wielu dni naprawdę się wyspali. Nazajutrz Jasnolistna strząsnęła ze swych gałęzi nieco swego listowia i drużyna ruszyła na południe. Kohlenmilnerowie mieli mieszkać dwie godziny drogi stąd. Zatrzymali się jednak już po godzinie.
Zatrzymał ich niedźwiedź. Wielka, brunatna bestia piła wodę z rzeki i najwyraźniej ich nie zauważyła. Z prawego boku wystawała jej strzała, a skóra na łopatce zwisała luźnym, krwawiącym płatem.

zaran - 2017-10-18, 23:22

W dalszym ciągu uważam ,że z polowaniem możemy trochę jeszcze poczekać. A jeśli nawet zapolujemy to na coś mniejszego - dlatego nie zamierzam do misia strzelać (chyba ,że ten nas w końcu zauważy i ruszy na nas). Możliwie jak najciszej szerokim łukiem omijam misia i ruszam dalej. Reszta jak chce może go ubić mieczami ;p.
Juleks - 2017-10-18, 23:41

Ja się zastanawiałem czy mu raczej nie pomóc...
Watcher - 2017-10-21, 15:35

Ostrożnie ominęli rannego niedźwiedzia i ruszyli dalej. Jasnolistna nie myliła się: jeszcze godzinę zabrała im wędrówka zanim dotarli do obejścia Kohlenmilnerów.
Dom zbudowany był solidnie, z grubych, drewnianych bali w których były wąskie okienka zdatne do celów obronnych. Niedaleko, tuż nad brzegiem rzeki znajdowały się resztki rozebranych mielerzy w których gospodarze wypalali węgiel drzewny. Do jednego z drzew dowiązane były dwa konie, jeden z kunsztownie tkanym, błękitnym kropierzem na którym wyobrażono heraldyczne płomienie i miecze.

Drzewiec - 2017-10-23, 09:54

To co pany robimy pany. Wchodzimy do środka?
zaran - 2017-10-23, 23:58

Wygląda na to ,że Kohlenmilnerowie mają już gości i to z szlachty raczej. Skoro jeszcze stąd nie uciekli - to albo choroba miejscowych nie jest tak groźna , albo sami już na nią zapadli...ale to musiałoby nastąpić niedawno - skoro konie jeszcze spokojne. Długo nieopoprządzane chyba by się zbiesiły trochę. Proponuję przed wejściem zapowiedzieć się wywołując gospodarzy. A z resztą na co tu czekać. Wołam głośno "Hola gospodyni przychodzimy w pokoju od pani przyjaciółki z Zajęczego Gaju" . Jeśli okaże się , że ten gość od płomieni i mieczy to jakiś fanatyk religijny to nie wspominałbym ,że przychodzimy od drzewca - cholera wie czy tacy nie mają ich za jakieś zło wcielone. I czekam - ktoś się albo odezwie albo wyjdzie do nas. A jeśli nie to dopiero będziemy myśleć co dalej.
Watcher - 2017-10-24, 00:48

Z chaty wyszła kobieta. Musiała być już dawno po czterdziestej wiośnie swego życia, choć być może jej kwadratowa szczęka i krótkie, jasne włosy nieco ją postarzały. Była krzepką, dobrze zbudowaną niewiastą której czas odebrał już młodzieńcze piękno... aczkolwiek uśmiech na jej twarzy trochę przydawał jej uroku.
- Jasnolistna? Powiedzcie, że idziecie od niej! - krzyknęła radośnie. - Och, dobrze byłoby wiedzieć, że o nas nie zapomniała!

Juleks - 2017-10-24, 06:37

Łamiąc wszystkie prawa etyki, odpowiem niestety pytaniem na pytanie. Do kogo należą te tutaj konie? Chcemy mieć pewność, ze możemy rozmawiać bez wszczynania burd.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group