GLADIUS - Diamentowa Wie?a
Watcher - 2007-08-17, 00:24
tak
Drzewiec - 2007-08-18, 18:16
jak dobrze jest chroniona. Obiektywnie, czy zd??yliby?my wej?? w ten portal przed przybyciem ca?ej armii ...
Watcher - 2007-08-18, 18:24
G?ówna aleja ("pó?nocna", jak nazwa? j? sobie w my?lach Aquantus) nie wydawa?a si? by? bezpiecznym miejscem. Prócz mrowia niewolników by?y tam te? otoczone aur? arogancji elfy, grele o najró?niejszym wzro?cie i ubarwieniu cia?a, grupa satyrów siedzia?a pod kolumn? z czyim? pomnikiem i gra?a w ko?ci, drach kopa? le??cego na ziemi cz?owieka, jacy? ludzie w turbanach i imponuj?co d?ugich w?sach przechadza?o si? z r?kami na r?koje?ci szerokich szabel... Oczy Aquantusa na chwil? przyku? ogromny, ponad trzymetrowy gargant, dwug?owy olbrzym o których s?ysza? kiedy? legendy w vandejskich zajazdach. Wprowadzi? wi?c wóz w zau?ek, coraz bardziej zagubiony.
Tam nadzia? si? na wygolonego na ?yso m??czyzn? w jaskrawoczerwonych, d?ugich szatach. Na policzku wytatuowane mia? z?amane ko?o. Saronita patrzy? przez chwil? na niego zaskoczony, po czym zacz?? wrzeszcze? i pokazywa? d?oni? skrzy?owanie, które znajdowa?o si? za jego plecami.
Drzewiec - 2007-08-19, 13:45
ja pierdole w niez?e gówno wdeptneli?my ... trza to dobrze rozegra?...
jacoleko - 2007-08-19, 20:14
Chyba ka?e mi tam i??.
Spuszczam g?ow? i udaje si? w kierunku, jaki wskazuje.
Watcher - 2007-08-20, 09:25
Za zakr?tem by? obszerny plac, w wi?kszo?ci wype?niony pustymi wozami. Trzy strony placu ograniczone by?y przez wielkie, kilkupi?trowe kamienno-drewniane budowle z du?ymi wrotami po?rodku, przy ka?dych sta?o kilku uzbrojonych ludzi.
jacoleko - 2007-08-20, 22:34
No nic chyba nie pozostaje mi nic innego jak wjecha? wozem do tej chyba stodo?y i liczy? na ?ut szcz??cia, ?e nikt nie zauwa?y krasnali. Zreszt? sam tez bym si? schowa? w tej stodole o ile b?dzie to mo?liwe a pó?niej zobaczymy mo?e Aslan si? zjawi a jak nie to trzeba b?dzie wykombinowa? co? samemu.
Watcher - 2007-08-21, 10:08
Aquantus podszed? do najbli?szych wrót. Sta?o tam dwóch uzbrojonych ludzi w turbanach i siedz?cy na niewielkim zydelku cz?owiek w czarno-zielonym kaftanie. Gdy Aquantus doszed? bli?ej, jeden z uzbrojonych otworzy? wrota, drugi zast?pi? mu drog?. W ?rodku wida? by?o wielkie klepisko z resztkami s?omy i ziarna. Cz?owiek w kaftanie znudzonym tonem krzykn?? co? do Aquantusa.
Drzewiec - 2007-08-21, 10:15
i b?d? tu qrna m?dry, ale my?l?, ?e masz wjecha? z wozem, albo go zostawi? ...
jacoleko - 2007-08-21, 22:46
Wje?d?am wozem do ?rodka, bo pewnie chc? abym go roz?adowa? lub tylko wjecha? i zostawi?.
No nic zobaczymy, co si? stanie.
Watcher - 2007-08-21, 23:17
Gdy Aquantus ruszy?, zastawiaj?cy mu drog? wojskowy rozwrzeszcza? si? zupe?nie tak, jak osobnik w kaftanie i uderzy? go w twarz.
jacoleko - 2007-08-22, 06:21
Kurcze, o co mu chodzi?
No nic spróbuj? co? powiedzie? mo?e oni b?d? mnie rozumie?.
Spuszczam g?ow?
Panie jestem tutaj nowy i nie rozumiem waszego j?zyka.
Watcher - 2007-08-22, 07:20
Kolejne uderzenie ?ycie spada do 29. Aquantus podniós? lekko g?ow?.
Stra?nik nadal wrzeszcza?, wskazuj?c ?ci?te zbo?e na wozie.
jacoleko - 2007-08-22, 21:41
Kurcze, o co chodzi? Czy mam je zawie?? do wym?ócenia gdzie indziej?
Spogl?dam na wóz z ?ci?tym zbo?em, bo mo?e chodzi o to, co jest na wozie czy tez mo?e jest co? nie tak z tym zbo?em.
Watcher - 2007-08-22, 21:49
Stra?nik krzycza? z coraz wyra?niejszym zniecierpliwieniem. Cz?owiek w czarno-zielonym kaftanie wsta? z zydla, podszed? do Aquantusa i wycedzi? co? ze z?o?ci? wskazuj?c na Vandejczyka i zbo?e.
|
|
|