GLADIUS - Wiatr znad pustyni
jacoleko - 2005-08-24, 06:06
Siadaj nieznajomy ch?tnie ust?pimy miejsca przy ognisku zreszt? jest dosy? miejsca wi?c siadaj i ogrzej si?.
Czy daleko tu do jakiej? wioski czy miasta bo potrzebujemy jakiego? Uzdrowiciela.
Zapał - 2005-08-24, 15:11
Witaj, wiesz mo?e jaka? to choroba trapi naszego przyjaciela? Mo?e orientujesz si? czy jaka? epidemia nie kr?zy po okolicy?
Drzewiec - 2005-08-24, 15:49
Czym si? tak zmeczy?e? towarzyszu. Opowiadaj sk?d pod??asz i wogóle ...
Watcher - 2005-08-24, 21:54
- Jestem Ibrahim ibn Abbas z rodu Haszymidów - przedstawi? si? brodacz zsiadaj?c z konia. - Jestem Salaha?czykiem, to pewnie wida?.
Go?? zaniós? si? tubalnym ?miechem, napi?cie nieco zel?a?o. Ibrahim zdj?? he?m ods?aniaj?c imponuj?c? grzyw? kruczoczarnych w?osów.
- Macie szcz??cie, moi przygodni towarzysze - powiedzia? u?miechaj?c si? szeroko. - W m?odo?ci studiowa?em w Domu M?dro?ci, medycyna by?a jednym z przedmiotów. Poka?cie mi chorego! I powiedzcie mi, gdzie zmierzacie, bo uszy Ibrahima nie znosz? ciszy.
jacoleko - 2005-08-24, 21:59
Ja ?em jest chory i mój stan chyba przez t? pogod? pogarsza si? jeszcze. By?bym wdzi?czny gdyby? wiedzia?, co mi jest i co ewentualnie mo?e mi pomóc.
Drzewiec - 2005-08-25, 00:55
Dzi?ki za pomoc druhu, ale gdzie pod??amy to nasza sprawa. Mog? ci tylko powiedzie?, ?e ja pod??am za moim bratem Tarexem.
Zapał - 2005-08-25, 11:18
No a ja pod??am wraz z mym towarzyszem Tauronem na pomoc mojemu przyjacielowi z lat dzieci?stwa, niestety przez chorobe Aquantusa musielismy troche zboczy? z trasy, i zawróci? do Pelleum co nie jest nam do ko?ca na r?ke.
Watcher - 2005-08-25, 12:29
- Wietrznica - Ibrahim pokr?ci? g?ow? ogl?daj?c chorego. - Musimy tu zosta? nast?pny dzie?, bo Aquantus odejdzie do przodków. Potrzebny mi nawój i rdzewnik. Wiecie, jak one wqygl?daj??
Thane odruchowo skin?? g?ow? i ruszy? na ??k?.
- Bardzo jeste?cie tajemniczy, ale szanuj? to - powiedzia? z u?miechem Salaha?czyk grzebi?c w swojej torbie podró?nej. - Wi?? krwi to rzecz ?wi?ta, w Salahanie wiemy to dobrze... czasem a? za dobrze.
Wyj?? w ko?cu ma?y mosi??ny kocio?ek i czarne pude?ko. Do kocio?ka wla? wody i wsypa? do niego troch? zielonego proszku.
- Wietrznica to paskudna kara bogów za nasze grzeszne uczynki. Zanim zaczn? opiekowa? si? chorym, musimy wypi? ten roztwór, by ta kara nie dosi?g?a i naszych niedoskona?ych dusz.
Pocz?tkowa nieufno?? znikn??a, gdy Salaha?czyk sam wypi? napój pierwszy. Tajemniczy go?? emanowa? spokojem i jako? instynktownie wsbudza? zaufanie. Wkrótce trzej towarzysze z fascynacj? ogl?dali medyczne dzia?ania Ibrahima... który nie przestawa? mówi? nawet na chwil?.
- Wilgotno tu strasznie u was - powiedzia? rozcieraj?c li?cie nawoju. - Moje serce nie mo?e obj??, jak mo?e marnowa? si? tyle wody. Z tak? ilo?ci? b?ota w naszych emiratach by?bym bogaczem, haha. O mniejsze ilo?ci wody potrafimy przelewa? krew, bogowie niech b?d? b?ogos?awieni. Kiedy? wezyr Ridawanu kaza? ludziom w ramach podatku przynosi? pó? szklanki wody miesi?cznie... i tydzie? pó?niej jego g?owa by?a ju? obnoszona po ulicach stolicy. A u was prosz?, nikt si? o ni? nie troszczy!
- Budujemy akwedukty - odpar? z wysi?kiem Aquantus.
- ?eby nawadnia? wasze termy i systemy grzewcze. Te? co?! - prychn?? Ibrahim.
- Kim w?a?ciwie jeste? w swojej ojczy?nie? - spyta? Tauron.
- Na to pytanie ci nie odpowiem, ma?y przyjacielu - powiedzia? cicho Ibrahim wrzucaj?c roztarty nawój do kocio?ka.
Zapada noc, zadecydujcie co ze stra?ami.
Zapał - 2005-08-25, 13:40
Ja moge stan?c na warcie jako drugi, co wy na to?
jacoleko - 2005-08-25, 13:59
Ok. mimo choroby stan? na warcie jako pierwszy. Je?li mo?na i mi nie zaszkodzi wypij? troch? jeszcze tego wywaru jaki przygotowa? Ibrahim. Napoje tego typu nie powinny szkodzi? nawet w nadmiarze.
No a jutro mam nadziej? ?e mi przejdzie i po tym dniu odpoczynku ruszymy dalej.
Nie gniewajcie si? na mnie moi towarzysze.
Nie dziwi? si? Ibrahimowi ?e zna ta chorob? bo z tego co wiem przyw?drowa?a ona w?a?nie z tamtych terenów lub troch? mo?e dalej po?o?onych sk?d pochodzi tak wi?c oni w sumie jako pierwsi jej do?wiadczyli ale z karawanami przyw?drowa?a te? w nasze tereny.
Prosz? tez Ibrahima aby nawarzy? troszk? wi?cej wywaru aby?my mogli wsi??? troch? na drog? dla bezpiecze?stwa.
Drzewiec - 2005-08-25, 15:22
Dobra to ja mog? mie? ostatni warte nie ma problemu.
jacoleko - 2005-08-25, 16:48
Bardzo podoba mi si?, z jak? pr?dko?ci? toczy si? obecna przygoda w sumie bez zb?dnych przystanków i czekania na odpowiedzi byle panowie tak dalej. Licz? na Ciebie W. bo z naszej strony (graj?cych) na razie bez zastrze?e?. No z Twojej zreszt? te?
Watcher - 2005-08-25, 18:08
Noc by?a mro?na. Thane chodzi? wokó? obozu by nie zasn?? i rozgrza? si? cho? troch?. Wilgo? na jego brodzie perli?a si? teraz lodowym blaskiem.
Us?ysza? to zbyt pó?no. J?k przecinanego metalem powietrza i dwa no?e ugrz?z?y mu w kolczudze. Fala adrenaliny sprawi?a, ?e niemal nie poczu? bólu.
Dzi?ki nieudanemu rzutowi Thane`a na Spostrzegawczo?? (65), napastnik rzuci? no?ami automatycznie celnie. Zada? 12 +6 obra?e?, Thane wyparowa? 15, zosta?o mu 27 ?ycia. Drugi nó? zada? 10 +6 obra?e?, krasnolud wyparowa? 14, zosta?o mu 25 ?ycia.
jacoleko - 2005-08-25, 19:06
J?k Thanea i g?uche uderzenie czego? o co? zbudzi?o mnie. Z pocz?tku nie wiedzia?em, o co chodzi my?la?em, ?e krasnolud si? po?lizn?? czy co?. Ale dostrzeg?em co? niepokoj?cego w grymasie jego twarzy chwyci?em za miecz.
Czu?em si? jednak nie zbyt dobrze. Choroba daje si? we znaki.
Zapał - 2005-08-25, 22:02
O ?esz w morde, zakichana senno??, ?e te? akurat teraz! Towarzysze na ARRAHA, na klan Czerwonych Z?bów chro?cie swe ?ycie! Wyci?gaj?c topór biegne w strone sk?d nadlecia?y no?e!!! Bójcie si? ARGHHH, bo wasz koniec jest bliski BUHAHAHAHA!!!!!!!
To fakt ?e przygoda toczy si? w tak wspania?ym tempie, oby tak dalej!!!
|
|
|