GLADIUS - Czarna Bariera
jacoleko - 2005-11-01, 11:22
Ale si? przestraszy?em. Padam na ziemi? instynktownie. Jak przelec? wstaj? i rozgl?dam si?, co te? mog?o sprawi?, ?e sowy mnie zaatakowa?y przy okazji cicho budz? towarzyszy. Licho wie, co si? w ciemno?ciach kryje. Bior? ?agiew z ogniska, aby mie?, czym si? broni? przed tymi sowami wszak zwierz?ta boj? si? ognia. Miecz chwytam w drug? r?k? te? dla obrony mo?e przed czym? wi?kszym. Wpatruj? si? w mrok.
Wstawa? Panowie co? si? czai w mroku.
Drzewiec - 2005-11-01, 11:53
Co jest na Araha, ?e mnie budzisz cz?eku, nie przesadzasz to tylko sowy. ?eby ci? uspokoi? mo?emy to sprawdzi?. Proponuje si? rozdzieli?. Ja z moim pobratyn?em w jedn? stron?, a ty z tym czym? w drug? ...
Zapał - 2005-11-01, 11:59
Wyci?gam i napinam kusze, mo?e jakim? cudem trafi? któr?s sowe i jutro na ?niadanko b?dzie pyszny rosó? a nie jakie? dalekowschodnieCathayskie??? zupy. Tak czy siak id? par? kroków za Tauronem.
jacoleko - 2005-11-01, 12:04
Tylko nie strzel mu w plecy.
Ta a ze sowy to by? mia? kup? piór nie rosó?.
Czosnek - 2005-11-01, 12:55
Do??czam do Aquantusa, w r?ku trzymam ?uk, ko?czan daj? na plecy.
-Aquantusie prowad?!
Rozgl?dam si? uwa?nie.
Watcher - 2005-11-01, 16:10
Tym razem nie by?o ?adnego ostrze?enia. Sowa spad?a z nieba niczym pocisk, rozoruj?c szponami policzek elfowi. Aell`iumis j?kn?? z bólu. Aquantus zareagowa? instynktownie, rozci?ty jego mieczem ptak spad? na ziemi?.
- Co to za demon - wysycza? zielarz trzymaj?c si? za policzek.
- Ten ptak ma dziwne oczy - powiedzia? Aquantus podnosz?c jego resztki. Z dala dobieg?y ich okrzyki krasnoludów. - We?my go do ogniska i sprawd?my.
Przy ogniu stali ju? Tauron i Thane trzymaj?cy zabite sowy.
- Heh, nie tylko krasnoludy sprawi?y si? dobrze - krzykn?? Thane. Vandejczyk potrz?sn?? g?ow?.
- Spójrzcie lepiej na to - powiedzia?, i podniós? trzymane truch?o.
Sowa mia?a ca?kowicie czerwone oczy. Dwie pozosta?e zreszt? równie?.
Czosnek - 2005-11-01, 16:31
-Auuu! Przekl?te ptaszysko! Co je sk?oni?o do napa?ci? Spalcie je! Jeszcze gotowe o?y? i biada wam mo?ci Thane spo?ywa? z nich co kolwiek! Chore s?, baczcie by?cie wy nie byli. Z?o patrzy z ich oczu. Spali?!
Opatruj? sobie szram? na policzku (Babka lekarska-odka?anie) Czekam co poradzi reszta.
jacoleko - 2005-11-01, 18:36
No roso?ku bym z nich nie gotowa? . Wydaje mi si?, ?e kto? na nie urok rzuci? to sprawka magii. Tylko ciekawe, kto? Musimy uwa?a?. Z ptakami sobie poradzili?my gorzej b?dzie z inn? wi?ksz? zwierzyn?. Ciekawe czyimi oczyma by?y te sowy na czyj rozkaz zaatakowa?y i dlaczego. Lepiej uwa?ajmy jak mówi?em to sprawa magii.
Biedne zwierz?ta.
Zapał - 2005-11-01, 19:38
Czuje ?e z?a moc panoszy si? w tej krainie, pewnie to sprawka jakiej? przekl?tej wied?my albo jakiego? innego pomiotu diabelskiego. Spalmy to ?cierwo natychmiast, roso?ku niestety nie b?dzie, ach szkoda ?e to nie m?ode ba?anciki... Ale có?, proponowa? bym nie k?a?? si? spa? dzisiejszej nocy. Aha jeszcze jedno, uwa?aj elfie, bo mog?e? zosta? przekl?ty przez t? ran? albo móg? zosta? rzucony na ciebie jaki? urok lub co? takiego wi?c uwa?aj... Arahu miej nas w opiece!!
Drzewiec - 2005-11-01, 21:15
Dziwna sprawa, my?l?, ?e to sprawka jakiego? czarnoksi??nika lub jeszcze czego? gorszego. W ka?dym razie pe?na gotowo?? bojowa ca?ej dru?yny, trza wyostrzy? maksymalnie wszystkie zmys?y. Zgodz? si? zreszt?, ?e trzeba spali? te paskuctwa, a i mam pytanie do Elfa, bo pono? jeste? zielarz, mam dwa woreczki zasuszonych li?ci, pono? s? bardzo dobre. Okre?l ic h w?a?ciwo?? i dzia?anie, je?eli si? wogóle na tym znasz ?
jacoleko - 2005-11-01, 21:23
Te sowy przypominaj? mi moj? przygod? z owcami one by?y zakl?te przez demona. Mo?e tymi sowami te? kieruje demon. Tauron s?ysza? t? historie, któr? ja prze?y?em zanim los mnie po??czy? z nim i reszt? towarzyszy, których niestety ju? z nami nie ma. Szkoda, ?e nasze drogi si? rozesz?y, cho? mam nadziej?, ?e kiedy? si? jeszcze zejd? o ile do?yj? tej chwili. Wyruszymy wtedy na wspania?? wypraw?, co Ty na to, Tauronie.
Ech rozmarzy?em si?.
A co do niespania i czuwania w nocy to lepiej niech dwójka ?pi a druga dwójka pilnuje. We dwoje zawsze ra?nej i bezpiecznie. Jak to si? powiada, co dwóch to nie jeden.
Drzewiec - 2005-11-01, 21:29
Masz racj? to by?aby niesamowita przygota, ach brak mi tych dwóch towarzyszy by?my byli zdecydowanie silniejsi, a co do tego demona to my?le, ?e pr?dzej czy pó?niej przyjdzie na niego czas
Zapał - 2005-11-01, 21:40
Tauronie i Aquatusie o których towarzyszy wam chodzi? Czy chodzi wam o tego leniwego elfa który odszed? od nas jaki? czas temu?
jacoleko - 2005-11-01, 22:05
Nie o niego. Przed nim odesz?a dwójka Elf i Cz?owiek. Wrócili do miasta sk?d wyruszyli?my. Pewnie zatracili si? w jakiej? grze hazardowej i zamelinowali, bo wszelki s?uch o nich zagin??.
A swoj? drog? ciekawe, co u tego co?my go zostawili w karczmie ciekawe czy wyzdrowia?. Martwi? si? troch? o niego.
Watcher - 2005-11-02, 10:18
Reszta nocy up?yn??a spokojnie.
Wtorek przywita? ich ?nie?n? zadymk?. Droga skr?ca?a na pó?noc, do Doliny Bli?niaczych Ska?, tam bowiem znajdowa?a si? osada Ragran, ojczysta dla Taurona i Thane`a. Obaj krasnoludowie ci?gle o tym przypominali, zapominaj?c o niespodziankach nocy i niesprzyjaj?cej pogodzie.
- Ha! Drzewo Strace?! - roze?mia? si? Tauron wskazuj?c pot??ny, przypruszony ?niegiem d?b.
- Taaa, niejeden si? z nim zapozna? - roze?mia? si? Thane - Tak wielu ich by?o, ?e ostatnio nie u?ywa si? ju? tego d?bu, ga??? ju? nie wytrzymuje!
Tauron zarechota?.
- Szkoda, ?e przez ?nieg nie wida? szczytów.... St?skni?em si? ju? za starym Bugdanem czy Taquen? Z?o?nic?...
- Kiedy dotrzemy do tej waszej sielskiej osady - mrukn?? Aquantus.
- Pod wieczór w tych warunkach - sapn?? Thane.
- Spójrzcie - szepn?? nagle Aell`iumis wskazuj?c przed siebie.
Spod niewielkiego ?nie?nego pagórka przed nimi wystawa?a r?ka.
|
|
|