GLADIUS - Muchy
Watcher - 2008-04-22, 09:24
Ruszyli dalej. Ulica by?a pusta, lecz s?yszeli czasem ludzi biegn?cych po p?askich dachach szarych budynków wokó?. Parokrotnie us?yszeli odleg?y p?acz. Pierwszym cz?owiekiem, którego spotkali, by? wisielec. Brodaty m??czyzna powiesi? si? na haku umieszczonym nad drzwiami wej?ciowymi. Powiesi? si?, lub powieszono go, pomy?la? Ettard.
W powietrzu unosi? si? niezdrowy zapach. I coraz wi?cej much.
Wtedy przebieg? obok nich m?ody tubylec. Nad okiem mia? nabrzmia?y wrzód. Gdy ich zobaczy?, krzykn?? i znikn?? b?yskawicznie wdrapuj?c si? po drewnianej drabinie na dach.
- Armia zamkn??a bramy!
jacoleko - 2008-04-22, 10:52
No to, czyli co? wiemy, ?e robi?.
Pewnie chc?, aby zaraza nie rozprzestrzeni?a si? poza mury miasta.
Z pewno?ci? w mie?cie wybuchn? jakie? zamieszki, wi?c Panowie musimy uwa?a?, co by nie sko?czy? jak ten tutaj na haku lub gorzej.
Bacznie przygl?dam si? kobiecie podczas naszej drogi czy ma jakie? tatua?e czy te? ozdoby na r?kach czy te? szyi i co one ewentualnie przedstawiaj?.
Drzewiec - 2008-04-22, 13:57
a nie mówi?em. Qrwa czy ja musz? mie? przewa?nie racj? ... powiniene? przeprosi? t? kobiet? cz?eku ... jak najpr?dzej musimy znale?? i wyeliminowa? to epicentrum z?a, a trupy poleca?bym pali?, aby zaraza si?nie rozprzestrzeni?a ... Na Araha ...
KacperTheCowboy - 2008-04-22, 14:02
Chod?my dalej mo?e w ko?cu znajdzie si? kto? z kim mogliby?my pogada?.
jacoleko - 2008-04-22, 20:02
Jak na razie nikt z nas nie mia? racji, bo tak naprawd? nie wiadomo, co si? tutaj dzieje i dlaczego? Na razie b??dzimy po omacku.
A kobiety nie b?d? przeprasza? dopóki nie powie tak naprawd?, kim jest. A czuj?, ?e powiedzie? potrafi.
No nie moja mi?a Pani.
Watcher - 2008-04-23, 11:58
Szli dalej. Min?li jeszcze kilka cia?: ros?y Galbaty?czyk z utrefion?, sztywn? brod? le?a? na progu swego domu, ze szkar?atn? plam? na piersi. Pokryty wrzodami ch?opiec le??cy w stosie ?mieci. M?ody krasnolud z twarz? tak owrzodzon?, ?e nie by?o wida? rysów jego twarzy siedzia? oparty o mur, z nosa skapywa?a mu krew.
Wyszli na niewielki, trójk?tny plac. Kilkunastu uzbrojonych Galbaty?czyków dokonywa?o tam w?a?nie systematycznych egzekucji skr?powanych przybyszów z Ta Mery, obok sta? b?ogos?awi?cy ich kap?an w z?otozielonych szatach. Jeden z budynków p?on??.
Drzewiec - 2008-04-23, 12:01
Tutaj znajdziemy odpowiedzi ... ruszamy w stron? kap?ana ...
jacoleko - 2008-04-23, 17:49
Z pewno?ci? znajdziemy. A kobieta lepiej niech si? schowa.
Czy nic szczególnego w jej wygl?dzie nie by?o
Bo si? jej przygl?da?em a nie napisa?e? nic
Watcher - 2008-04-26, 13:10
- ?aska Adonai nad wami - powiedzia? kap?an. - Chcecie przy??czy? si? do oczyszczenia?
jacoleko - 2008-04-26, 14:16
A co wy tutaj oczyszczacie.
W sumie szukamy wskazówek. Ka?dy gada o jakiej? zarazie, ale nikt dok?adnie nie chce powiedzie?, co to za zaraza i sk?d si? wzi??a lub bierze.
Mo?e Ty ?askawy kap?anie nas o?wiecisz. Jeste?my tutaj nowi. W sumie zatrzymali?my si? tutaj w drodze do stolicy.
A tutaj takie rzeczy niepokoj?ce si? dziej? w tym mie?cie.
Wi?c wybacz nam nasz? niewiedz? i wyt?umacz wszystko z ?aski swojej.
Drzewiec - 2008-04-27, 08:46
Jeste?my w samym bagnie ... co? czuj?, ?e ten kap?an wykorzystuje szanse i próbuje ?erowa? na tych duszach, które si? podda?y ... no có? ale niech spróbuje odpowiedzie? na pytanie ... co tutaj si? tak naprawd? dzieje ... Adonai ....
KacperTheCowboy - 2008-04-28, 08:38
I powiedz jeszcze czy macie jaki? pomys? jak j? zwalczy??
jacoleko - 2008-04-28, 08:51
W?a?nie wida? jak j? zwalczaj?
KacperTheCowboy - 2008-04-28, 12:55
Jako? nie widz? w tym ?adnej metody. Przecie? to ?e wyr?n? pó? miasta nic nie pomo?e!
Drzewiec - 2008-04-28, 14:15
Bóg Adonai to odrodziciel przyrody, on by? jednym z Bogów, który najdotkliwiej prze?y? zdrad? na równinie Vig ... Pami?tam jak studiowa?em w mie?cie ... wi?c nie wierz?, ?e on mo?e by? tego przyczyn? ... Niech kap?an nam wyja?ni ... co tutaj si? tak naprawd? dzieje ...
|
|
|