Pola chwały - Battle Report: 20.01.2007
Zapał - 2007-01-20, 20:20 Temat postu: Battle Report: 20.01.2007 -To ma by? raj? RAJ?! Moje królestwo podporz?dkowane jest temu arogancie Settrze, wygl?dam jak... jak... sam nie wiem jak?! Jak trup!
Czuje okropny g?ód, a nie moge je??!
Czuje pal?ce pragnienie, a nie mog? wypi?!
L?d?wi to nawet nie czuje, nawet dobrze, bo moja ?ona wygl?da tak, ?e za cholere bym do niej nie podszed?!
To twoja wina Liczu, oszuka?e? mnie! Obiecywa?e? raj, z?ote góry!
To twoja wina! Zabi?bym Ci?, a twe ko?ci rozrzuci?bym po pustyni!
Ale jeste? mi potrzebny!
Nadchodz? Gobliny, we? mojego syna i id? im na spotkanie, a je?li zobacze cho?by jednego zielonoskórego w moim mie?cie zginiesz! Tym razem naprawde!
***
-Moja by? g?odna!
-Taaa! Moja te?!
-I moja!
-I moja!
-Stul pysk gównojadzie! Na?recie si?, gdy wam pozwole! - Du?a Szef siedz?c na paszczaku pokazywa? kto tu rz?dzi.
Gobliny zesz?y z gór ze wschodu w poszukiwaniu skarbów obiecanych przez Du?a Szef. Szli bez wody i prowiantu, wi?c g?ód weso?o doskwiera? zielonoskórym, a pal?ce s?o?ce i gor?ce piaski pustyni poch?on??y ju? wiele z tych pokracznych istnie?.
Szli ju? czwarty dzie?, gdy jeden z je?dców goblinów na le?nych paj?kach dostrzeg? sto?ek piramidy.
-Du?a Szef! Du?a Szef! Ja widzie? ogromna kwadratowo trójk?tna góra ze skarbami! Szybko! Szybko!
Gobliny jak jeden(nie napisze tu "m??" bo to obraza dla m??ów) wrzasn??y: ?aaaa!!! I pobieg?y do przodu. Za?lepione rz?dz? z?ota i nadziej? na cho? odrobin? wody ruszy?y naprzód.
By?y ju? niedaleko g?ównej bramy miasta, a raczej tego co po niej zosta?o, gdy Du?a szef dostrzeg? ?cian? z bielej?cych na s?o?cu ko?ci gotowej do odparcia ataku. Zatrzyma? gobliny, które formuj?c szyki ruszy?y do przodu.
Zatrzeszcza?y staro?ytne ci?ciwy i niebo poczernia?o od strza?.
Gobliny ruszy?y do przodu co chwila podbudowuj?c si? na duchu okrzykami i l?eniem swoich przeciwników:
-Wy, kupa ko?ci bez fujarek!
Wrzasn?? jeden goblin, a reszta oddzia?u zacz??a pok?ada? si? ze ?miechu, co spowodowa?o, ?e przez nast?pne pó? godziny ustawiali si? spowrotem w szyku.
Ksi??e d?ugo stawia? opór, jego oddzia?y zniszczy?y wszystkich paj?czych je?dców, a on sam powstrzyma? ca?y oddzia? niszcz?c go w py?.
Inne gobliny na?miewa?y si? z g?upków, którzy gin?li jeden po drugim ?cinani pradawnym ostrzem, jednocze?nie boj?c si? podej??. Rykn?li ?miechem, gdy ksi??e upad?, lecz w tym samym momencie zamilkli, gdy gobliny, które prze?y?y starcie po kolei upada?y bez tchu, a ich cia?a po sekundzie wygl?da?y jakby tysi?clecia le?a?y w piasku.
Obchodz?c trupy swoich pobratymców grobliny wbieg?y si? do miasta. Krzycz?c i biegaj?c rozla?y si? po wszystkich budynkach. Czworo najodwa?niejszych, a mo?e najg?upszych wbieg?o do w?skiego korytarzyka prowadz?cego w g??b piramidy. W korytarz by? d?ugi, powietrze w nim by?o ch?odne. Gobliny przy?wiecaj?c sobie zrobionymi napr?dce pochodniami wkroczy?y do obszernego pomieszczenia, w którym le?a?y tony z?ota, z?oty rydwan, bronie stoj?ce pod ?cian?, to wszystko by?o ich! Wrzasn??y i wbieg?y do pomieszczenia. Nagle jeden z nich zauwa?y? z?oty tron, na tronie siedzia? król. By? martwy, puste na pozór oczy wpatrywa?y si? w nico??. Jeden z goblinów podszed? i kopn?? Go w kolano. Drugi wskoczy? na por?cz tronu i spojrza? trupowi w twarz.
- Gnobla, ty zostawi?, my by? tera bogate! Tysionce z?ota!! HAHA!
W jednej chwili wszyscy czterej poczuli ch?ód, który chwyci? ich za serce. Nieumar?y król b?yskawicznie chwyci? goblina za szyje. Chrupn??y ko?ci.
- To z?oto... ma ju? w?a?ciciela!
Król w mgnieniu oka zerwa? si? z tronu i dos?ownie zmiót? dwa gobliny. Trzeci uciek?, bieg? w ciemno?ciach przez korytarz czuj?c za sob? pod??aj?cy ch?ód. Nagle nadepn?? na zapadke, tuzin zatrutych strza?ek utkwi? w jego ciele, upad?.
Król wyszed? przed piramide i roze?mia? si? dono?nym, g??bokim, ponurym ?miechem.
Jego gwardia mordowa?a gobliny w mie?cie. Liczowie kryli si? na pi?trach budynków i z balkonów kierowali obron?.
-?aden zielonoskóry, który wejdzie do tego miasta, nie wyjdzie z niego ?ywy!- Król powiedzia? to cicho, sam do siebie, po czym uda? si? spowrotem do grobowca, by u?ala? si? nad swoim losem. Ani przez minut? nie pomy?la? nad losem syna... Ani przez chwil?...[/center]
Watcher - 2007-01-20, 20:35
Raport na wysokim poziomie! Tyle, ?e nie do ko?ca wiem kto wygra? - domy?lam si?, ?e gobosy?
jacoleko - 2007-01-20, 20:51
Ta Szkieletory bez „fujarek” d?ugo stawia?y opór, ale wreszcie si? rozlecia?y w proch . Niech Ci b?dzie, ?e je pó?niej, cho? nie w, bitwie która rozgrywali?my wyr?n??e?, ale w nast?pnej kolejna grupa spl?druje te grobowce na amen .
Jak ju? wcze?niej pisa?em bitwa by?a bardzo wyrównana. Doj?cie do ?uczników du?o da?o, bo raczej w walce wr?cz s? s?abi, co pozwoli?o bardzo szybko mi ich wyr?n??. Du?ym plusem Szkieletów z pewno?ci? jest to, ?e mog? czarowa? na oddzia?y daj?c dodatkowe strzelanie ?ucznicy dzi?ki temu naprawd? du?o szkód mi narobili wycinaj?c prawie wszystkich moich ?uczników, którzy notabene bardzo rwali si?, co chwila do walki (dzi?ki 6 na animozj? ). No i fanatycy. Powiem, ?e maj? du?y potencja? i trzeba ich si? ba?, bo potrafi? du?o szkody narobi? przeciwnikowi no zreszt? swoim oddzia?om te?, ale na szcz??cie tego nie do?wiadczy?em.
Troch? si? zawiod?em na paj?kach, ale w sumie od samego pocz?tku na wszelki mo?liwe sposoby by?y celem ataków (wida? przeciwnik bardzo ich si? obawia? hihi) .
No i jak zwykle rzuty mia?em fenomenalne hehe . Zreszt? Zapa? i Kuroki widzieli nie raz, bo ja rzucaj?c nawet nie patrzy?em, bo wiedzia?em, co b?dzie. No, ale koniec ko?ców uda?o mi si? wygra? .
Zapał - 2007-01-20, 20:53
Troche namiesza?em. Wiec po krótce opis samej bitwy:
Zaczne od momentu w któym po mojej stronie zniszczeniu uleg?a katapulta, rydwany klaps?y, a scropion roszsypa? si?. U jacka natomiast Troll uciek?, po?owa spiderów nie?y?a. a fanatycy miotali si? po lewej cz??ci sto?u(z mojego punktu widzenia) Rozpocz?? si? marsz i t?gi ostrza? ?uczników. Wystrzela?em prawie wszystkich ?uników(ostatecznie zosta?o pi?ciu) Du?a szefa sta? za drzewem i ba? si? podej??(ld 6, jacek wyrzuci? 3 razy pod rz?d 7 ) Mój koniec si? zbli?a?. Mniejszy oddzia? gobosów zaatakowa? ksi?cia i swarma. Szkieletami zbi?em si? w kupe i zaatakowa?em drugi oddzia?(mia?em nadzieje ?e d?u?ej wytrzymaj?) Niestety wrogi magik ustrzeli? mojego magika i by?o po ptokach. Szkielety si? posypa?y w cholere. Za to ksi??e trzyma? fason do ko?ca, z 16 gobosów zosta?o dwóch gdy poleg?. Ju? chcia?em u?cisn?? Jackowi r?ke gdy mnie ol?ni?o! : KL?TWA!
Z kl?twy oddzia? otrzyma? 2 rany, akurat, dobry ksi??e zabija nawet po ?mierci(po tej prawdziwej, znaczy si? gdy si? nie rusza i jest w kawa?kach )
Jedym s?owem, gratulacje dla Wielka Szefa, truposze bez fujarek da?y cia?a
edit: A co do fanatyków. Dali cia?a bo wystawi?e? ich w dwóch skrajnych oddzia?ach:D Tak to wysz?o ?e rzucali si? na skrajach sto?u. Ale jednego uszczeli?em
jacoleko - 2007-01-21, 10:15
Napisz? tylko jeszcze, ?e bitwa rozegra?a si? na 844 pkt.
Dla reszty jeszcze nie graj?cej w WFB powiem jeszcze tylko, ?e Ch?opaki malujcie pampry i do boju, bo naprawd? warto. Gra si? ?wietnie.
|
|
|