Pola chwały - BATTLE REPORT 3 X 2020
Watcher - 2020-10-03, 18:11 Temat postu: BATTLE REPORT 3 X 2020 Witaj dziewiąta edycjo!
Pierwsze starcie najnowszą inkarnację WH40k przypadło na dzisiejsze warsztaty, starłem się w nim z jackowymi tyrkami. Punkty: 1000.
Moje siły:
2 x Farseer (jeden z dopalaczami, drugi z egzekutorem i mind warem)
10 x Guardians ze Star Cannonem
Falcon (z lancą)
Wraithlord (ze Scatter Laserem)
5 x Wraithguard
Wave Serpent (z podwójną wyrzutnią rakiet)
Tyranidzi:
3 Carnifexy (w tym jeden bardzo nieprzyjemny)
6 x Zoantropes
Neurotrope
Chyba 3 oddziały Swarmów
Broodlord
Z pewnością kilkukrotnie zgwałciliśmy nowe zasady, bo ja przeczytałem je powiedzmy dwa razy, a Jacoleko wcale Stąd pierwszą godzinę (może nawet więcej) doczytywaliśmy, jak się rozstawiać i (przede wszystkim) na czym polegają secondary objectives. W efekcie na grę zostało nam niecałe dwie godziny (chyba nawet niewiele ponad 1,5). Zdążyliśmy rozegrać dwie pełne rundy, zaczynał Jacek. Misja: Outriders
Tu widać bitwę z perspektywy mojego narożnika. Jacek nacierał na obie moje flanki: na lewo mknęła kohorta psykerów, dwa karasie i swarmy, na prawo mknął ostatni karaś, dwa swarmy. Broodlord stał sobie w środku, pod osłoną ruin. Natarcie na lewe skrzydło łatwo wytłumaczyć: stali tam u mnie Wraithguards, a ich Jacek obawiał się najbardziej. Spadł na biedaków grad ognia (zazwyczaj nieskutecznego) i smajtów (no, te skosiły mi dwóch chłopaków, Neurotrop ciskał we mnie jakąś chorą wersją Smite). Szarż nie było, bo generalnie Jacek nastawił się chyba na naparzankę na odległość. W odpowiedzi zamordowałem mu jednego z Carnifexów, zabiłem też jednego Zoantropa (z trudem, bo zabicie ich to diabelnie trudna robota).
W drugiej rundzie tyrki praktycznie przestały się ruszać (poza Swarmami może na prawym skrzydle). Zmasowany ogień położył trupem dwóch kolejnych Wraithguardów....... przeżył jeden, chyba na jednym woundzie ). Niemrawy ostrzał zebrał też Serpent, ale nawet lakieru mu nie zdarł. W odpowiedzi tyrki straciły jeden oddział Swarmów, trochę poturbowałem drugi no i zabiłem najgroźniejszego z Carnifexów.
Nie straciłem żadnego unitu, ale z pięciu Wraithguardów żył mi tylko jeden (na maksymalnych woundach już, bo go uleczyłem), straciłem też jednego Guardiana. Tyranidzi ponieśli dużo większe straty: dwa karasie, jeden Zoantrop i chyba 4 Swarmy. Tym niemniej, najgroźniejsza broń Jacka cały czas działała: przeklęta psioniczna twierdza w postaci 5 Zoantropów eskortujących Neurasa.
Wynik: 11-10 dla mnie.
Na razie dziewiątka na duży plus. Najfajniejszą rzeczą jest punktowanie: uwielbiam je! Wad na razie nie zauważyłem, ale potyczka nie była jakoś niesamowicie duża, no i wcale nie było walki wręcz. Na plus!
Watcher - 2020-10-03, 18:31
Jedna jeszcze uwaga: ależ teraz się ciasno na polu bitwy zrobiło! To mocna zmiana.
Drzewiec - 2020-10-05, 11:16
Mniejsze stołu. Nie wyobrażam sobie bitw na 3k, czy też więcej
Juleks - 2020-10-05, 11:33
| Drzewiec napisał/a: | Mniejsze stołu. Nie wyobrażam sobie bitw na 3k, czy też więcej |
W zależności od rozgrywki masz przypisane wymiary pola bitwy, także na duże punkty nie gra się na małym stole.
Do 1000 grasz na 44" x 30"
Do 2000 na 44" x 60"
Do 3000 na 44" x 90"
To są minimalne wymiary wdg podręcznika.
jacoleko - 2020-10-05, 21:16
Chodzi chyba o to, aby szybko w zasięgi włazić a nie spierdalać po całym stole lub się kitrać z daleka od przeciwnika, bo mamy giwery, które walą na 36 lub 48” a przeciwnik zaledwie 18 lub 12” i musi podejść żeby cokolwiek zrobić a my w tym czasie wystrzelamy mu pół armii. Ma to swoja zaletę, że potyczki będą szybsze.
Watcher - 2020-10-06, 00:46
| jacoleko napisał/a: | | Chodzi chyba o to, aby szybko w zasięgi włazić a nie spierdalać po całym stole lub się kitrać z daleka od przeciwnika, bo mamy giwery, które walą na 36 lub 48” a przeciwnik zaledwie 18 lub 12” i musi podejść żeby cokolwiek zrobić a my w tym czasie wystrzelamy mu pół armii. Ma to swoja zaletę, że potyczki będą szybsze. |
Tak, po pierwszym starciu jestem BARDZO NA TAK dla tych mniejszych zasięgów. Jacol może potwierdzić, pierwszy raz od niepamiętnych czasów moi Guardiani wyszli z okopów i cokolwiek konstruktywnego zrobili
Juleks - 2020-10-06, 06:45
| jacoleko napisał/a: | | Chodzi chyba o to, aby szybko w zasięgi włazić a nie spierdalać po całym stole lub się kitrać z daleka od przeciwnika, bo mamy giwery, które walą na 36 lub 48” a przeciwnik zaledwie 18 lub 12” i musi podejść żeby cokolwiek zrobić a my w tym czasie wystrzelamy mu pół armii. Ma to swoja zaletę, że potyczki będą szybsze. |
Nie no czasem to nawet nie szło nigdzie uciec bo już nie było czym
Watcher - 2020-10-06, 07:43
| Juleks napisał/a: | | jacoleko napisał/a: | | Chodzi chyba o to, aby szybko w zasięgi włazić a nie spierdalać po całym stole lub się kitrać z daleka od przeciwnika, bo mamy giwery, które walą na 36 lub 48” a przeciwnik zaledwie 18 lub 12” i musi podejść żeby cokolwiek zrobić a my w tym czasie wystrzelamy mu pół armii. Ma to swoja zaletę, że potyczki będą szybsze. |
Nie no czasem to nawet nie szło nigdzie uciec bo już nie było czym | Ach, te wspomnienia starć z Gwardią lub Tau
jacoleko - 2020-10-06, 07:58
Gdybym miał Genki w tej bitwie to praktycznie w pierwszej turze byłby już combat.
Juleks - 2020-10-06, 12:01
No to czas na rewanż
jacoleko - 2020-10-08, 23:43
E tam rewanż, jaki rewanż. Najpierw trzeba nauczyć się nowych zasad a grając nauczymy się szybciej.
Juleks - 2020-10-09, 07:53
No o to mi chodzi.
|
|
|