Pola chwały - BATTLE REPORT 6 VII 2019
Watcher - 2019-07-06, 22:25 Temat postu: BATTLE REPORT 6 VII 2019 Pierwsza w nistorii klubu bitwa w Malifaux (2 edycja) miała oczywiście charakter treningowy. Ani ja ani Wiśnia nie mieliśmy za wiele pojęcia o zasadach i przez pierwsze dwie godziny starcia było to widać
Wylosowaliśmy scenariusz Turf War, który punktował gracza mającego jednostki w środku pola. Szef wiśniowego gangu Marcus od razu więc tam pobiegł i Arkaniści zaczęli wesołe zgarnianie punktów (uzbierali ich dwa przez dwie tury, które zdążyliśmy rozegrać). Cała pierwsza tura to było takie beztroskie bieganie po planszy pod hasłem „byle bliżej do wroga”.
Druga (i jak się okazało: ostatnia) tura była już napakowana akcją. Wiśniowa Myranda odpaliła swoją zdolność szejpsziftera i zmieniła się w drugiego już na stole Sabretooth Cerberusa, który niebezpiecznie zbliżył się do mej lewej flanki (no i przy okazji wyspawnował Jackalopa, który w tej armii zawsze się pojawia gdy umiera lub poświęca się jakaś bestia ). Powstrzymać go spróbował samotny Witchling Stalker, ale jego strzał zadał jedynie jedną ranę (no i podpalił pieska). Gnojek zaszarżował mojego „jawę” i zabił go, zarabiając przy okazji ranę od pośmiernej eksplozji zakapturzonego zabójcy Gildii (i dostał drugi znacznik burning, więc teraz tracilby 2 rany na turę ).
Na drugim skrzydle moja Sonnia Creed nieudanie próbowała pchnąć fajerbola w Razorspine Rattlera (taką przerośniętą kobrę), ale niestety bezskutecznie. Kobra w odpowiedzi zaszarżowała wiążąc walką moją twardą inkwizytorkę, wytrzymała też ataki mojego płonącego szkielecika i kolejnego Witchling Stalkera. Do tej bójki dołączył się jeszcze afaik drugi z cerberów Wiśni i ubił mi (drugiego już) Stalkera
Końcowym akcentem bitwy była mordercza seria mojego henchmena, Samaela Hopkinsa, który trzema kolejnymi, zabójczo celnymi strzałami położył trupem Cojo, wielkiego wiśniowego goryla. W tym momencie było 2:0 dla Wiśni (3:0 jeśliby liczyć pewien wymuszony punkt z początku gry), ubił mi dwa modele, ja mu jeden... ale połowa jego sił stała we wznieconych przez Witchling Stalkerów płomieniach Niestety, Wiśnia musiał już iść (na serio, chyba z 7 telefonów popędzających odebrał, jeden z nich od... Papy Nurgla ) i skończyliśmy w momencie, gdy bitwa zaczęła się rozkręcać
Wyjaśnienia szczególnie dla Wiśni:
1. Ruchy wykonywaliśmy dobrze.
2. Uzupełnianie poolu Soulstonów jest dziecinnie proste Limit punktowy ustalamy dajmy na to na 30 Pkt, wystawiłeś się za 27... resztę dodajesz do poolu
3. Puli Soulstonów się nie uzupełnia... choć niektórzy mają podobno jakieś abilitki które to robią.
Początkowo byliśmy przytłoczeni zasadami.... ale na samej końcówce nagle zaczęliśmy odkrywać bogactwo synergii naszych band. To gra z ogromnym potencjałem i już chce mi się zagrać powtórnie!
Zapał - 2019-07-07, 08:44
2 edycja to ta do której kupowaliśmy podręczniki?
Wydaje się dosyć skomplikowane. Cała bitwa ile mogłaby trwać tak mniej więcej?
Watcher - 2019-07-07, 09:58
| Zapał napisał/a: | 2 edycja to ta do której kupowaliśmy podręczniki?
Wydaje się dosyć skomplikowane. Cała bitwa ile mogłaby trwać tak mniej więcej? |
2 edycja to nasza edycja. Od kilku dni funkcjonuje już trzecia.
Skomplikowanie bierze się z tego, że dosłownie każdy model na stole ma kilka własnych, unikalnych zdolności specjalnych których po prostu nie znaliśmy, bo przed bitwą ani razu nie przeczytaliśmy ich kart zasad a zasady ogólne przeczytałem ylko ja... i to raz. Pierwsze dwie godziny starcia były więc ciężkie: nie do końca rozumieliśmy niektóre punkty zasad, a już ogarnięcie tych wszystkich abilitek postaci...
Na początku trzeciej godziny starcia zaczęła zachodzić jednak zauważalna zmiana. Po pierwsze: wyklarowaliśmy sobie pewne zasady podręcznikowe (typu: jak tu się właściwie chodzi) i abilitki postaci stały się nagle zrozumiałe całkowicie i łatwe do opanowania. Więcej! Nagle zaczęliśmy dostrzegać bogactwo combosów, jakie można tu robić (no: kilku typów w mojej armii potrafi podpalać przeciwników, a dwóch najważniejszych gości potrafi strzelać do rywali ktorych nie widzą jeśli oni płoną....). w naszej grze nastąpiło przyspieszenie i myślę, że gralibyśmy jeszcze maks godzinę, może nawet pół. Całe starcie oceniam że możnaby zrobić w 1,5-2 h. A pewnie nawet szybciej.
Gra mnie urzekła, choć muszę przyznać, że dopiero właśnie pod koniec. Urzekła tym, jak ważny jest tu każdy model, jak dziwne rzeczy można tu wykonywać (o urodzie modeli nie wspominając). Wróciła u mnie myśl, by dokupić kilka figurek i dociągnąć wielkość armii do 50-60 soulstonów, co jest wielkością standardową w Malifaux (obecnie mam około 30).
Drzewiec - 2019-07-08, 07:34
Z chęcią zagram. Jestem gotowy. Watch gramy?
Wiśniaa - 2019-07-18, 21:57
Szkoda, że tak mało zdjęć moich pięknych bestii...
Podpisuję się po tym co powiedział Watch. Combosy szły całymi garściami (odpychanie gorylem jednostek z combatu , króliczek przy poświęceniu Myrandy itd.)
Generalnie warto wspomnieć, dla ludzi, którzy w to nie grali, że w Malifaux NIE MA KOSTEK (Wałek nie mógłby powiedzieć, że został 'przekulany' )
|
|
|