To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Forum Obserwatora III
Tu powinien być tekst o profilu forum. Ale go nie bedzie. Profil jest zbyt duzy :)

Pola chwały - BATTLE REPORT 10 II 2008

Watcher - 2008-02-10, 00:31
Temat postu: BATTLE REPORT 10 II 2008
Nie b?dzie zdj??, gdy? w?a?nie pad?a mi karta pami?ci z aparatu :(

Bitwa by?a na 978 punktów.

- Antoine Od Konia? - w?saty, gruby szynkarz zaniós? si? ?miechem powtarzaj?c imi? i przydomek. - Twój towarzysz ma jakie? k?opoty?! No wiesz, z niewiastami?
Stal by?a zimna. Przera?aj?co.
G?ownia miecza Cedrica opar?a si? o mi?kki podbródek w?a?ciciela "Trzech Kielichów". Szynkarz nawet nie zauwa?y?, kiedy ten m?okos go doby?.
- Leon, chamie - powiedzia? mi?kko Cedric. - Nigdy nie mów do mnie na "ty". Zapominasz si?. I jeszcze jedno: Antoine zdoby? swój przydomek w okoliczno?ciach, których twoje t?pe, obmierz?e, niehonorowe jestestwo nie jest w stanie sobie nawet wyobrazi?. Gdy mierzy? si? z przeciwnikiem, który ?ci??by krew w twych ?y?ach szybciej nawet, ni? twoja wielkocycna ma??onka zmienia swych na?o?ników.
- Daj spokój, Cedric - przerwa? mu Antoine Od Konia. - Napijmy si?.


Do moich tradycyjnych ostatnio si? (8 realmów, damselka, trzech paladynów, 13 ?uczników) do??czyli debiutuj?cy erranci. W liczbie pi?ciu. Jeden ze sztandarem i dowódca.
Tomb Kings te? wyst?pili mniej wi?cej tradycyjnie. Dwóch liche priestów, ksi???, ?ucznicy (ca?kiem spora ha?astra), katapulta, skorpion.

Pole bitwy ustawi? Piku? - i zrobi? to ca?kiem udatnie. Po dwóch stronach lasy, korytarz ??cz?cy strony by? tym razem tylko jeden, do?? szeroki (za to przedzielony id?cym wzd?u? niego ?ywop?otem - bardzo wa?ny element taktyczny jak si? okaza?o).

Rzecz jasna modli?em si?, wi?c Zapa? ruszy? pierwszy.


cdn

Watcher - 2008-02-10, 03:18

Dzie?, w którym Antoine de Belleville sta? si? Antoinem Od Konia by? ch?odny i wietrzny. Od strony przechodz?cych obok na wyznaczone pozycje ?uczników Antoine s?ysza? g?o?ne komentarze tego faktu.
- Paniszcza szed?? w tych szwoich namiotach, nicz d?ywnego ?e terasz chcze im sze ro?erwacz na wiaterku, psia ich ?awszona macz! Nie, Nicolasz, nie bede czicho! Wolnoszcz sz?owa, nie ?atkasz uszt g?oszowi ludu!
- Grzmi?cy, strzel mu przez ?eb zanim Thieroult go us?yszy. Albo który? z tych b??dnych rycerzyków w stalowych kalesonach.
- Wasza niewolicza mentaloszcz nie...
G?osy oddala?y si? wraz z Zast?pem ?elaznej Brwi. Zosta? niestety zapach "G?osu Ludu", wiatr zdawa? si? skrz?tnie omija? jego rozbudowany bukiet. Antoine westchn?? ze zrezygnowaniem.



Moje si?y rozmieszczone zosta?y nast?puj?co:
Na lewym skrzydle stan?li erranci (b??dni rycerze) oraz stoj?ca obok damsel. Ich lanca pomkn?? mia?a w ciasny przesmyk mi?dzy lasem li?ciastym a ruinami wie?y w Korytarz, przemkn?? go na skos i wbi? si? w ewentualne si?y, które Zapa? wystawi na przeciwleg?ym naro?niku sto?u.
W ?rodku, za ruinami wie?y, stan?li trzej paladyni. Centralne po?o?enie mia?o da? im mo?no?? wspierania tego mojego skrzyd?a, któremu sz?oby gorzej.
Na prawym skrzydle stan??o moje rycerstwo (knights of the realm) oraz ?ucznicy. Naprzeciw siebie mieli Korytarz, stali w ten sposób, ?e mogli swobodnie wej?? w niego albo z lewej, albo z prawej strony ?ywop?otu o którym wspomina?em na pocz?tku.



Zdecydowana wi?kszo?? szkieletów ustawi?a si? po mojej lewej stronie. Tam stan??a katapulta, skorpion, ksi??e, hierofant i ?ucznicy. Drugi czarownik oraz oddzia? rydwanów stan?li po prawej stronie domostwa.

Mój plan by? taki: wykorzystam po?o?enie ?ywop?otu do zmasowanego uderzenia dwoma szwadronami jazdy na t? koncentracj? si? Zapa?a z lewej strony. Kombinowa?em, ?e ?ywop?ot mocno utrudni atakuj?cym rydwanom manewry, dzi?ki czemu nie b?d? mog?y zaszar?owa? szybciej na moich rycerzy. By upewni? si?, ?e rydwany faktycznie nie zd???, postanowi?em podes?a? mój Task Force z?o?ony z trzech paladynów pod bór iglasty, by pod jego os?on? kontrolowa? przej?cie mi?dzy ?wierczkami a domostwem z którego do Korytarza wyjecha? mog?y jedynie rydwany (wtedy bym je zaszar?owa?).
Jak to zwykle z moimi planami bywa i ten wyszed? jedynie cz??ciowo.


Ruszyli st?pa. Gdzie? tam zza niedalekiego ?ywop?otu majaczy?y sylwetki zbli?aj?cych si? trupich rydwanów. "Nekromanci z Khemri" pomy?la? zupe?nie niepotrzebnie. Przecie? wiedzia?, z kim si? zmierzy.
Jad?cy obok niego Fulko de Hainault g?o?no modli? si? do Pani, Antoine skrzywi? si? odruchowo z niesmakiem. Fulko by? znanym rozpustnikiem, jego modlitwa brzmia?a w tym kontek?cie jak ponura drwina. Garnczkowy he?m ukry? jego irytacj?.
Sztandar hrabiego Dalle ?opota? mu nad g?ow?. By? dzi? chor??ym jego oddzia?u. Na g?owie mia? wi?c rzeczy wa?niejsze, ni? jaka? w?tpliwa dewocja "Purpurowego Dziwkarza".
Przed nosem przegalopowali mu Rycerze Królestwa. W?a?nie przechodzili w cwa?, znak, ?e rozpoczynali szar??. Michel du Dalle wstrzyma? b??dnych rycerzy, by jej nie zak?óci?. Fulko i Rudy Roger zacz?li g?o?no protestowa?.
- Oni zbior? ca?? zabaw?!
- Zostanie nam dobijanie rannych! Atakujmy!
Dalle by? nieub?agany. Rozkaz do podj?cia marszu da? dopiero wtedy, gdy ostatni kolorowy wojownik znikn?? za ?cian? lasu. Ruszyli w ?lad za Rycerzami Królestwa, ignoruj?c zbli?aj?ce si? powoli rydwany wroga.
Gdy min?li las, oczy zala?a mu p?omienna groza.



Bardzo szybko okaza?o si?, ?e nie b?dzie to dla mnie ?atwa bitwa. Zapa? znowu popisa? si? umiej?tno?ci? bezb??dnego zgadywania odleg?o?ci i umie?ci? p?on?cy pocisk z katapulty dok?adnie w moim oddziale rycerzy królestwa. Z miejsca zesz?o trzech wojowników co sprawi?o, ?e nie mog?em ju? mie? nadziei na bonusy z szeregów. Zdziesi?tkowany oddzia? zaszar?owa? Tomb Princa, lecz ten wytrzyma? uderzenie (trac?c bodaj jedn? ran?). Wkrótce do zabawy do??czy? szar?uj?cy skorpion i liczba moich rycerzy zacz??a topnie? w osza?amiaj?cym tempie.
Zdecydowanie lepiej sz?o mi na prawym skrzydle. Poniewa? miejsca w "pu?apce paladynów" by?o ma?o, pojecha?o tam tylko dwóch z nich, chor??y armijny zosta? pod wie??. Rydwany wyje?d?a?y ostro?nie, nie chc?c najwyra?niej nadzia? si? na moj? szar??. Dosta?y si? za to pod ogie? moich ?uczników, który zadali im nawet jedn? ran?. Na atak na flanki moich oddzia?ów rycerskich rydwany nie mia?y szans (ze wzgl?du na przeszkadzaj?cy im ?ywop?ot).
Wtedy wpad? mi do g?owy nowy pomys?. Wykorzystuj?c ogromn? mobilno?? paladyna na pegazie, polecia?em nim na ty?y rydwanów, zagra?aj?c im tym samym szar?? od ty?u. Dzi?ki czarowi stoj?cego obok liche priesta rydwany zdo?a?y si? wprawdzie odwróci?, ale wtedy z ty?u zaszar?owa? je drugi paladyn. Wzi?te w kleszcze rydwany posypa?y si? zupe?nie, gin?? w ci?gu bodaj jednej rundy. Co wi?cej, kontynuuj?cy dzi?ki temu szar?? paladyni wbili si? jeszcze w kap?ana, którego oczywi?cie te? starli z powierzchni ziemi.
W tym momencie bitwy straci?em damselk? (ustrzelili j? wrodzy ?ucznicy), ale by?em zasadniczo dobrej my?li. Resztkom realmów na pomoc jechali ju? erranci...


Gigantyczny, ko?ciany skorpion wyrywa? krwawe bruzdy w linii broni?cych si? jeszcze Rycerzy Królestwa.
- Za Pani?! Bretonnia i Dalle!
B??dni rycerze wbili si? w bok potwornego kolosa, impet uderzenia z?ama? im kopie. Niemal ubity skorpion odwróci? si? w ich stron?. Z samobójcz? fascynacj? Antoine obserwowa?, jak zasklepia?y mu si? rany.
Odrzuci? bezu?yteczn? ju? kopi? i si?gn?? po miecz. Strach p?ta? mu d?onie. Jedne ze szczypiec dos?ownie rozerwa?o hrabiego Dalle, si?gaj?c przy okazji jakiego? Rycerza Królestwa. Jeden rzut oka wystarczy? by stwierdzi?, ?e dumnej roty rycerskiej ju? nie by?o. Zgin?? te? jad?cy na pegazie Plancharde, baron który dowodzi? ca?? ich armi?. Byli tylko oni, b??dni rycerze, niedo?wiadczone m?okosy nie walcz?ce jeszcze z nikim, poza ?wiczebnymi manekinami. O Pani...
G?owa Fulka oderwa?a si? od korpusu, siej?c wokó? krwawym deszczem. Rudego Rogera w?a?nie dobija? jaki? pieszy szkielet w ci??kiej, z?otej bi?uterii.
Zosta? sam. Otacza?a go ?mier?, ta metaforyczna jak i ta okrutnie dos?owna.
Wtedy w?a?nie sta? si? Antoinem Od Konia.



Tomb Prince i Skorpion z niewielk? pomoc? katapulty i hierofanta który zregenerowa? skorpiowi trzy rany zmasakrowali mi dwa oddzia?y jazdy. Prze?y? tylko chor??y errantów. Zgin?? nawet genera? na pegazie, który po likwidacji liche priesta na prawym skrzydle zaszar?owa? skorpionowi w ty?ek (trzy ataki posz?y w pró?ni? po wyrzuceniu 1, 1, 2 - a rzuca?em na 3+). Chor??y oczywi?cie te? nic nie wskóra?.
Ale jego wierzchowiec i owszem :lol:
Ko? chor??ego zabi? Skorpiona. Dzi?ki temu w Combat Resulcie wygra?em jednym punktem. Który spowodowa?, ?e posypa? si? równie? Tomb Prince.
Tak dramatycznego i totalnego zwrotu sytuacji jeszcze nie widzia?em.
Reszta to ju? dobijanie khemryjskich resztek.

- Nie... nie wiedzia?em - wyst?ka? gruby szynkarz rozpaczliwie staraj?cy si? nie prze?yka? ?liny. - Powiem Nobowi, by wierzchowcowi... szlachetnego Antoina... da? podwójn? ilo?? owsa.
- Nie musisz go a? tak rozpieszcza? - odpowiedzia? Antoine Od Konia. - Czarnemu P?omieniowi wystarczy ?wiadomo??, ?e jego pan napi? si? piwa. Du?o piwa.
- Jego konia pokrzepia te? ?wiadomo??, ?e Antoine i ja nie jeste?my w nocy samotni. Uczona wieczorna konwersacja z dajmy na to twoimi córkami Leon ukoi?aby nasze stargane nerwy.
- Tak, mój ko? o mnie dba. Niebywale opieku?cze z niego zwierz?.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group